Ciekawe artykuły
Szukasz informacji o sektach?
Chcesz wiedzieć co zagraża Twojej wierze?
Nie wiesz jak bronić swojej wiary?
Potrzebujesz pomocy?
Chcesz nam pomóc?
Oświadczenie Ośrodków Informacji d/s sekt i NRR w sprawie działań p. Ryszarda Nowaka
Szukasz odpowiedniej literatury?
|
|
Refleksja nad Praniem Mózgów
Wertując kartki "Strażnic" oraz innych publikacji organizacji świadków Jehowy, co rusz, nie mogę wyjść z podziwu, w jaki sposób mogą oni pozyskać czytelników, bezgranicznie wierzących w pomysły grupki ludzi wydawniczej spółki z Brooklynu.
Przecież to, co piszą, często zakrawa wprost na urządzanie sobie kpin zarówno z chrześcijańskiej wiary, jak i z łatwowierności prostych ludzi, których jak widać, nigdy nie brakuje.
Takie gorzkie refleksje przychodziły mi na myśl, gdy np. czytałem w numerze 2 "Strażnicy" z dnia 15 stycznia 1993r s.6 o tym, jak to "każdy członek stadka Izraela duchowego, który umiera podczas obecności Chrystusa, natychmiast (...) w oka mgnieniu zostaje wkrzeszony do życia jako stworzenie duchowe i porwany na spotkanie Jezusa".
Inaczej mówiąc, każdy z umierających ludzi należących do "ciała kierowniczego" świadków Jehowy, lub bardziej zasłużonych nadzorców, już obecnie natychmiast zmartychwstaje, nie potrzebując czekać na koniec świata.
No, a choćby taka bajka o konieczności przystosowania ziemi na raj rękoma zbawionych ludzi, co ma nastąpić po zakończeniu istnienia "obecnego systemu rzeczy". A więc świadkowie Jehowy w nagrodę za przynależność do organizacji Strażnica, szczególnie za gorliwe propagowanie wydawnictw akcjonariuszy tej spółki, będą musieli uporządkować wszystkie śmieci na tej ziemi.
Co to, kpiny? - może ktoś zapyta. Nie! To treść Strażnicy nr 4 z 15 lutego 1993r. zatytułowanej "Czy uda się uporządkować i uratować nasz ziemski dom?"
Wspomnę też historyjkę o trzech kluczach, które podobno Pan Jezus przekazał św. Piotrowi (patrz ksigżka pt. "Największy ze wszystkich ludzi" rozdz. 59).
Cel tej opowiastki jest oczywisty: chęć zdyskredytowania roli św. Piotra jako pierwszego papieża i zaprzeczenie ustanowienia tego urzędu przez Chrystusa. Naprawdę, ileż jednak naiwności trzeba mieć w sobie, by uwierzyć, że Pan Jezus ograniczył działalność pierwszego spośród apostołów św. Piotra w zakresie nawracania na wiarę do tylko trzech przypadków "trzema kluczami".
Nie sposób wymienić wszystkich tego rodzaju pomysłów brooklyńskich autorów; nie miałem tego zamiaru. Niektóre przypadki omówiłem zresztą szczegółowiej oddzielnie. Obecnie przeglądałem Strażnicę nr 9 z 1 maja 1993r. i tym razem -przyznam się - szczególnie się poruszyłem i oburzyłem.
Wszystkim nam jest znane niezwykle klarowne nauczanie Pana Jezusa o Sądzie Ostatecznym, opisane w Ewangelii wg św. Mateusza w rozdz. 25, w której czytamy:
"Byłem głodny, a daliście Mi jeść; Byłem spragniony, a daliście Mi pić; Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; Byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. (...) wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25:35-36.40).
Nauczanie Pana Jezusa jest tu bardzo proste, bez przypowieści, nie wymagające żadnego dodatkowego objaśnienia, jak to nieraz czynił.
A jak je pojęli przywódcy jehowitów w Brooklynie? Otóż w artykule pt. "Wzmożona działalność podczas obecności Chrystusa" na s. 20 w Strażnicy, cytują jedynie jeden werset (Mt 25:40) z całego wykładu komentując, że "chodziło mu o braci duchowych (...) pozostający jeszcze w ciele ostatek z ogólnej liczby 144 000 duchowych braci".
Jednym słowem Pan Jezus nie mówił o rzeczywistych głodnych i spragnionych, uciskanych i biednych lub chorych, ale ... o przywódcach ich organizacji! Duża to zuchwałość i wprost bezczelność! Przepraszam, że się uniosłem, ale nie potrafię ich arogancji nazwać inaczej.
Tak oto "ciało kierownicze" organizacji Strażnica mąci w głowach podległym sobie szeregowych członków, o których pisze: "Należący do klasy owiec (...) starają się pomagać braciom Króla nie tylko pod względem materialnym, ale też duchowym". Oczywiście, ci tzw. "bracia Króla", to klasa "namaszczonych" -przywódcy sekty.
Aby przynaglać swych podwładnych do lepszego wsparcia "materialnego i duchowego", jak zwykle na końcu straszą, że czas pozostały do wybuchu "Wielkiego ucisku" już prawie upłynął!
Wszystkie te fałszerstwa co do treści i sensu Pisma Świętego, tym razem drukują w Strażnicy zatytułowanej, "Czy jest nam potrzebna Biblia?" Śmiem twierdzić, że na ogół świadkowie uważają, że Biblia nie jest im potrzebna, że wystarczą im tylko wersety podane w Strażnicach, wyrywkowo wyrywane z kontekstu, dobrane tak, by pasowały do prywatnej doktryny Russella i jego następców, niejednokrotnie nawet fałszowane i przeinaczane.
Gdyby Biblia była świadkom rzeczywiście potrzebna, czytaliby ją w całości, nie wyrywkowo i fragmentarycznie. Również i w przypadku opisanym wyżej, przeczytaliby całe nauczanie Pana Jezusa o Sądzie Ostatecznym, od wersetu 31 aż do 46.
Na poparcie tezy o zbędności Biblii dla świadków, mogę też podać to, że ilekroć proponowałem, by zamiast dyskusji po prostu poczytać Pismo Święte - zawsze odmawiali. Proszę spróbować.
Oczywiście, nawet tylko w takim jednym numerze Strażnicy, jak nr 9/93, można znaleźć jeszcze wiele fantastycznych historii "Made in Brooklyn". Jest więc tam i o prześladowaniu "Świadków przez duchownych chrześcijaństwa" i o radości, że "wszyscy ci przeciwnicy religijni muszą wyginąć" (s.22).
Jednak takim super hitem dla wypróbowania ślepego posłuszeństwa "niewolników" Strażnicy jest zamieszczona dla nich na stronach 15-16 następująca wiadomość:
Jehowa Bóg w towarzystwie swego <<anioła przymierza Jezusa Chrystusa>>, przybył wiosną 1918 roku do duchowej świątyni na przegląd".
Tego jeszcze nie wiedzieliśmy. Oto sam "Jehowa Bóg" wiosną 1918 roku dokonał inspekcji w centralnej Strażnicy w Brooklynie! Musiałem aż tę wiadomość powtórzyć, by dotarła ona do mej świadomości w całej swej doniosłości.
Szanowni świadkowie Jehowy, a czy wy dobrze uświadomiliście sobie ten nadzwyczajny fakt? No, bo cóż by to było, gdyby przypadkiem przydarzyła się taka historia, jaką opisał Gogol w "Rewizorze"? Cała przeprowadzona weryfikacja kierownictwa organizacji wzięłaby w łeb i trzeba by powrócić do rzeczywistej treści Pisma Świętego. Strach pomyśleć!
Romuald Kromplewski
Artykuł pochodzi z czasopisma "EFFATHA-Otwórz się!" 32/1994 r.; str.211-213
|
|