Stowarzyszenie Effatha - sekty, zagrożenia wiary, apologetyka
www.effatha.org.pl
Jan Paweł II o sektach

  • Ciekawe artykuły

  • Szukasz informacji o sektach?

  • Chcesz wiedzieć co zagraża Twojej wierze?

  • Nie wiesz jak bronić swojej wiary?

  • Potrzebujesz pomocy?

  • Chcesz nam pomóc?

  • Oświadczenie Ośrodków Informacji d/s sekt i NRR w sprawie działań p. Ryszarda Nowaka

  • Szukasz odpowiedniej literatury?

  • Wstecz

    Czy rozmawiać ze świadkami Jehowy?

    W maju 1989 r. zostało w Polsce zalegalizowane wyznanie świadków Jehowy. Od tego czasu uległa nasileniu agitacja religijna, powadzona przez członków tej sekty. Nasze mieszkania odwiedzają "głosiciele", proponując rozmowę na tematy religijne, rozprowadzając literaturę swego wyznania. Na ulicach coraz częściej można spotkać wyznawców Jehowy, oferujących broszury i czasopisma. Co roku w lecie w wytypowanych miastach odbywają się zgromadzenia i zjazdy świadków Jehowy. Często w nich biorą udział współwyznawcy z innych krajów, o czym informują środki masowego przekazu.

    Świadkowie Jehowy w swej działalności głoszą szereg nauk sprzecznych z podstawowymi prawdami Kościoła Rzymskokatolickiego. Odrzucają oni wiarę w Trójcę Świętą, twierdząc, że Syn Boży Jezus Chrystus nie posiada natury boskiej, a Ducha Świętego uważają za "moc Jehowy", który nie jest ani Osobą ani Bogiem. Poza tym wyznawcy Jehowy odrzucają kult Matki Bożej, Świętych, aniołów. Zaprzeczają też nieśmiertelności duszy ludzkiej, istnienie piekła i czyśćca, odrzucają wszystkie sakramenty święte z wyjątkiem chrztu i Eucharystii. Tym sakramentom nadają jednak inne znaczenie niż Pismo św. i Kościół Katolicki. Sekciarze ci zakazują swoim członkom oddawania honorów symbolom państwowym lub religijnym: fladze narodowej, godłu państwowemu, krzyżowi itp. Niedopuszczalne też jest dla nich spożywanie potraw z krwią zwierząt, a także dokonywanie transfuzji krwi, nawet w przypadkach koniecznie tego wymagających. W szpitalach mają miejsce z tego powodu dramatyczne sceny. Jaką więc przyjąć postawę wobec świadków Jehowy? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w Biblii. Św. Jan ostrzegał: "Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód, a nie trwa w nauce Chrystusa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce Chrystusa, ten ma i Ojca i Syna. Jeśli ktoś przychodzi do was i tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go" (2 J 9-10). Podobnie św. Paweł pisał: "Sekciarza po jednym lub po drugim upomnieniu wystrzegaj się, wiedząc, że człowiek taki jest przewrotny i grzeszny, przy czym sam na siebie wydaje wyrok" (Tt 3, 10-11). Stanowisko Pisma św. jest więc jednoznaczne.

    Kierując się Słowem Bożym biskup katowicki Herbert Bednorz skierował do swych diecezjan w 1975 r. list, w którym pisał:
    "Żyjemy w czasach, w których Kościół nasz pod wpływem postanowień Soboru Watykańskiego II rozwija ekumenizm, próbując na nowo, lepiej niż dotychczas, ułożyć swój stosunek do innych Kościołów, np. ewangelickiego lub prawosławnego. Dzięki Bogu, mimo licznych trudności o wiele lepiej niż przed drugą wojną światową układają się dziś na Śląsku Cieszyńskim stosunki między naszym Kościołem i Kościołem ewangelickim. Ustały tam wszelkie polemiki i walki wyznaniowe, bo jedna i druga strona ma dobrą wolę i zmierza do zjednoczenia. Tego niestety nie można mówić o różnych sekciarzach, zwłaszcza o świadkach Jehowy, którzy wciąż na nowo są mobilizowani do walki z Kościołem".

    Urządzają oni często prawdziwe najazdy na liczne parafie, zwłaszcza w nowych miastach i osiedlach niedawno zbudowanych. Przychodzą najczęściej w niedzielę rano, kiedy niewiele z członków rodziny pozostało w domu, a inni poszli do kościoła na Mszę św. Krążą po domach, pukają do drzwi mieszkań, wpraszają się do środka, tłumaczą Pismo św., przy tym zwykle przypuszczają gwałtowny atak na Kościół katolicki. Podobnie postępują w różnych zakładach pracy. Ich argumentacja nie jest przekonywująca, wręcz często naiwna i śmieszna, niemniej sieją niepokój. Trzeba się z tym liczyć, bo w wielu wypadkach ich odwiedziny stają się niesłychanie częste. W jednym z naszych mocno rozbudowujących się miast "głosiciele" przychodzili w ubiegłym roku aż 7 razy do domów katolickich, a miejscowy proboszcz mógł tylko raz odwiedzić swoich parafian. Do pewnego chorego w tymże mieście przychodzili aż kilkadziesiąt razy. To musi się rzucić w oczy! Trzeba na to zwracać uwagę.

    Jak zareagujemy? Bez złości i nienawiści, ale niemniej stanowczo i mocno! Nie będziemy wpuszczali sekciarzy do mieszkań, nie będziemy wszczynali dyskusji, bo ona i tak zwykle nie daje żadnego rezultatu. Fanatycznego sekciarza nikt nie przekona, dlatego trzeba go odsunąć, przypominając mu, że odgrywa rolę fałszywego proroka, który przychodzi w owczej skórze, a wewnątrz jest wilkiem drapieżnym (por. Mt 7, 15).

    Okazyjnie rozmówią się z nimi kapłani i ci z wiernych, których miejscowe duchowieństwo do tego wydeleguje, aby nie mogli twierdzić, że się nie mogą wypowiedzieć.

    Dalszą pozytywną odpowiedzią na ataki błędnowierców niech będzie regularne uczęszczanie wiernych na katechezę dorosłych, gdzie stale jest pogłębiana znajomość Pisma św. Kiedy ją zdobędziemy to przekonamy się, jak słabe, nieudolne i wykrętne jest sekciarskie tłumaczenie Pisma św. Wtedy tym łatwiej ich odsuniemy, aby nie naruszali jedności Kościoła. Dialog z nimi we właściwym znaczeniu jest niemożliwy, gdyż go nie szukają, dlatego wypraszamy sobie ich odwiedziny uprzejmie, ale stanowczo, nie przyjmując od nich żadnych pism. Odnosząc się do nich z chrześcijańską miłością, możemy im wskazać na siedemnasty rozdział Ewangelii św. Jana, gdzie P. Jezus prosi, "aby wszyscy byli jedno". On założył jedną owczarnię i ustanowił jednego pasterza (por. J 10, 16).

    Ze względu na powszechność działalności świadków Jehowy wskazania zarówno biskupa Bednorza jak i synodu Diecezji Katowickiej należy uznać za dotyczące także innych diecezji polskich. Świadczy o tym list pasterski biskupa tarnowskiego Jana Strepy z 1948 r., utrzymany w tym samym duchu i zalecający podobną postawę wobec sekciarzy. Oto fragmenty z tego posłania: "(...) Wielkiego rozgłosu nabrała u nas i w ogóle w całej Europie sekta świadków Jehowy. Przez nasze wsie, miasteczka i miasta przewala się obecnie fala agitatorów, którzy nachodzą każdy dom, każdą niemal rodzinę, przynosząc w darze książki o treści religijnej. A są tak natrętni, że wyrzuceni jednymi drzwiami, wchodzą drugimi. Z różnych stron diecezji znoszą mi teraz moi kapłani stosy książek, które wierni katolicy oddają im, aby nie szerzyć błędu wśród ludzi nieświadomych i słabego ducha. Gdy zacząłem czytać niektóre z tych książek, nie mogłem się dość nadziwić fałszom i przewrotności, w nich zawartym (...)."

    Jest rzeczą znamienną, że sekciarze, zwłaszcza świadkowie Jehowy na każdym kroku przytaczają Pismo św., przekręcając jego znaczenie. W ten sposób wprowadzają w błąd ludzi mało uświadomionych religijnie. Słusznie ktoś powiedział, że posługując się Pismem św. na sposób sekciarzy, można nie tylko udowodnić, że nie ma Trójcy Świętej, że Chrystus nie był Bogiem, że dusza ludzka nie jest nieśmiertelna, lecz także cytatami Pisma Św., które przecież jest natchnione i objawione przez Boga, można dowieść, że nie ma nawet Boga. Tak obłudnie i fałszywie, jak to czynią sekciarze, może tłumaczyć Pismo św. tylko człowiek przewrotny albo całkowity nieuk. Do wyjaśniania Pisma św. nie może się zabierać ktokolwiek, lecz tylko ten, co ma gruntowne przygotowanie. Inaczej grozi niebezpieczeństwo fałszywego zrozumienia go i inne stąd wynikające błędy. Już św. Piotr mówiąc o listach św. Pawła tak pisze: "Są w nich niektóre rzeczy trudne do zrozumienia, które nieuczeni i niestateczni wykręcają, jako i inne pisma, na swoje własne zatracenie" (2 P 3, 16).

    Kościół od wieków pilnie czuwa nad tym, aby nikt nie ważył się zmienić coś w tekście Pisma św., lub tłumaczyć je na swój sposób, nie licząc się ze zdaniem Stolicy Apostolskiej. Niektóre sekty nie tylko zatraciły charakter chrześcijański, ale pod pokrywką chrześcijaństwa głoszą pogańskie i bezbożnicze poglądy.

    Nie wolno nam jednak stać z założonymi rękami i oczekiwać zmiłowania Bożego. W godzinie próby Chrystus mówił do trzech apostołów drzemiących w Ogrodzie Oliwnym: "Czuwajcie a módlcie się, byście nie weszli w pokuszenie. Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe" (Mk 14. 38).





    Grzegorz Kulik



    Artykuł pochodzi z czasopisma "EFFATHA-Otwórz się!" nr 6/1991 r.; str. 6-9.




    © Wszelkie prawa zastrzeżone 2001-2009

    Stowarzyszenie EFFATHA
    e-mail: info@effatha.org.pl

    Ostatnio aktualizowane: 27.06.2005
    Strona istnieje od: 15.10.2001