Ciekawe artykuły
|
|
Amway - kult i bóstwo
"Amway jest o wiele bardziej podobny do fundamentalnej religii niż do przedsiębiorstwa bezpośredniej sprzedaży z pieniędzmi jako Bogiem" - napisał znany publicysta amerykański, Louis Samways, charakteryzując krótko a dosadnie firmę, której krociowe dochody z jednej strony, a z drugiej swoista organizacja oraz sposoby i techniki utrzymywania w swoich szeregach raz pozyskanych pracowników, pozwalają zaszeregować ją do związków parasekciarskich.
Amway został założony w 1959 r. Dziś operuje w 70 krajach, zatrudniając kilkanaście tysięcy pracowników produkujących kosmetyki, środki higieniczne, witaminy itp. Wyroby te sprzedawane są bezpośrednio po domach przez dystrybutorów, których ilość dochodzi już do 3 milionów.
Na pozór działalność Amwaya jest zupełnie niewinna - proponuje on ludziom dodatkowy zarobek. Praktyka wykazuje jednak, że kto raz wszedł do sieci Amwaya nie może się od niej uwolnić. Nie dlatego wszakże, aby był zniewolony fizycznie lub z powodu grożących kar, np. pieniężnych za wystąpienie z firmy. Technika pozyskiwania, a zwłaszcza utrzymywania ludzi jest bardziej subtelna. Oni po prostu sami nie chcą opuścić struktur Amwaya.
Zostali w niezauważalny dla siebie sposób "zarażeni" ideologią głoszoną przez przywódców i kierowników sieci. Przekonanie o wyjątkowości firmy i wszystkich, którzy z nią współpracują, wiara w powodzenie materialne i osobiste zapewnione przez Amway oraz wiara w nieomylność przywódców- są dość typowymi przekonaniami grup o sekciarskim rodowodzie.
Dodajmy do tego niezwykle silne więzi istniejące wśród członków poszczególnych grup - są one umiejętnie budowane przez zwierzchników, strukturę całej organizacji opierającą się na ścisłej hierarchii i schemacie piramidy (członkowie niższej grupy kontaktują się jedynie ze swoim bezpośrednim zwierzchnikiem, wyższe stopnie są im nieznane), a otrzymamy model organizacji nawiązujący do tajnych związków, grup kultowych czy sekt.
Aby wzmocnić wiarę w Amwaya i jego przywódców, organizowane są regularne spotkania szkolenia, których przebieg
i atmosfera tworzą swoisty rytuał, a całe spotkanie przypomina nabożeństwo religijne.
Jest to właśnie istota Amwaya, bowiem posiada on swoje czczone ponad wszystko bóstwo. Jest nim pieniądz.
To jego blask jest ową przyciągającą siłą, a fachowo dorobiona ideologia stowrzyła kult i wyniosła na szczyty złotego boga. Jest to oczywiście Bóg dostępny tylko dla czcicieli Amwaya, co jeszcze bardziej spaja szeregi, a zarazem wyznacza jedyny cel życia: zdobywanie pieniądza, i to nie tylko dla własnego dobrobytu ale dla samego zdobywania.
Członkowie Amwaya czynią to z zapałem i całkowitym oddaniem, mając zakodowane, że uczestniczą w przemienianiu świata, że ich drobne operacje składają się na wielką i wspaniałą całość.
Wszystko to sprawia, iż śmiało można zakwalifikować Amwaya do rzędu sekty wyznającej określoną pseudoreligię.
Tę kwalifikację popiera fakt, iż zyski Amwaya pochodzą właściwie nie z dystrybucji kosmetyków, lecz z rekrutacji nowych członków, którzy muszą wnieść określony wkład oraz ze sprzedaży materiałów informacyjnych i szkoleniowych.
A zatem maskowanie właściwych celów i źródła dochodów oraz chęć ogarnięcia swoją siecią jak największej ilości współpracowników pozwala wnioskować o totalistycznych zapędach firmy, a co najmniej o chęci ustanowienia religii pieniądza, której kościołem jest Amway.
A jak w obliczu istniejącego w Polsce bezrobocia chrześcijanin-katolik powinien zapatrywać się na możliwość dużych zarobków w firmie Amway. Czy może on i powinien podjąć pracę dla Amwaya? Na to i inne pytania postaramy się odpowiedzieć w jednym z następnych numerów naszego miesięcznika.
Andrzej Datko
Artykuł pochodzi z czasopisma "EFFATHA-Otwórz się!" 61/1997 str.77-78
|
|