|
|
Pomoc
Jakie Stosujemy Metody?
W swoich początkowych wędrówkach do domów świadków, lub przy innych z nimi spotkaniach, najczęściej dochodziło do burzliwej dyskusji. Rozmowa była nerwowa i kończyła się stwierdzeniem z ich strony, że "spełnia się już to, co bracia im w zborze mówią, że z "Wielkiego Babilonu" wyjdą fałszywi nauczyciele, aby uwodzić braci. Pani jest tą, która nas uwodzi".
Pewnego razu znalazłam się w nadmorskiej miejscowości w rodzinie podzielonej przez "Strażnicę". Chcąc małżonków doprowadzić do jedności z Kościołem, z którym zerwali przed pięciu laty, już na wstępie powiedziałam, aby prędko uciekali z oszukańczej organizacji, w której nie ma zbawienia. Moja wypowiedź doprowadziła ich do "szału" i przez trzy godziny wrzeszczeli nade mną, W żaden sposób nie można było od nich wyjść, bo zastawili mi drogę. Musiałam siedzieć, a oni stali nade mną i wrzeszczeli. Słów ich nie można było zrozumieć, bo zlewały się w jedno, bowiem krzyczeli równocześnie. Kiedy opuściłam ich dom, moja głowa pęczniała od wielkiego krzyku.
Aby udowodnić świadkom, że nie mają racji, uczyłam się na pamięć mnóstwa wersetów z Pisma Świętego kodując sobie ich Księgi i rozdział, aby na każdy zarzut przytoczyć przynajmniej kilka wersetów, które by się sprzeciwiały ich doktrynie. Było to posługiwanie się ich metodą- żonglowanie tekstami Pisma Świętego, co okazywało się okropne. "Strzelanina" biblijnymi wersetami "on we mnie Markiem a ja w niego Mateuszem" doprowadzała do tego, że po wymianie kilku zdań, świadek zamykał się i nie słuchał moich cytatów. On swoje wersety przytaczał, a ja swoje, Byliśmy jednymi z 'tych spod wieży Babel', którzy mówili tym samym językiem, lecz się wzajemnie nie rozumieli.
Dużo upłynęło czasu, zanim odnalazłam sposób na prowadzenie z nimi rozmów, które przynosiły owoce w postaci nawróceń. Ponieważ ciężko się z tymi ludźmi na tematy religijne rozmawia, dlatego nie można zapomnieć o modlitwie i poście, jako, podstawowym warunku powodzenia.
W rozmowie ze świadkami należy zwrócić uwagę nie tyle na doktrynę, którą chciałoby się zdusić w jednym momencie błędy przeciwnika, ale sposób z jakim do nich podchodzimy. Najskuteczniejszą metodą jest miłość i wielka cierpliwość, o co także trzeba się modlić. W tym względzie największym i jedynym wzorem postępowania z błądzącymi będzie zawsze JEZUS, który wiedział, w jaki sposób rozmawiać z ludźmi. On, odwieczna Mądrość nigdy nikogo nie zarzucał swoją mądrością, nie straszył i raptownie nie napędzał zagubionej owieczki na zyzne pastwiska lub do owczarni. On, jako Dobry Pasterz, cichy i pokorny sercem (Mt 11:29) zawsze zwracał się do owiec po imieniu z miłością i dlatego one z radością chodzą za Nim dokądkolwiek On idzie. Jego wypowiedzi są bardzo trafne, wyważone, owiane miłością i poszanowaniem ludzkiej godności każdego, nawet wrogów.
Na przykładzie mowy pożegnalnej widzimy, jak uwzględnił możliwości umysłowe swoich uczniów, bo powiedział: "jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie" (J 16:12). Jezus jest delikatny, nic na siłę nie czyni, liczy się z ograniczeniami człowieka, szanuje go, nie stara się natychmiast zmienić jego poglądów czy charakteru. W nauczaniu często posługiwał się metodą tzw. heurystyczną, polegającą na stawianiu słuchaczowi pytań, które domagają się zastanowienia i odpowiedzi. O tej metodzie warto pamiętać w kontaktach z członkami sekt, zwłaszcza ze świadkami.
Warto jeszcze spojrzeć na św, Pawła, jak stał na Areopagu- miejscu uprawianego bałwochwalstwa przez Ateńczyków. Nie szydził on z ich pogańskiego kultu, lecz z łagodnością przemawiał zwiastując im Ewangelię zbawienia. Swoje przemówienie rozpoczął słowami wyrażającymi pochwałę dla ich pobożności. "Widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz. z napisem: "Nieznanemu Bogu". Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając" (Dz 17:23).
Św. Paweł wykorzystał to, co widział dobrego u Greków. Wyszedł jakby ze wspólnego mianownika i dopiero potem przeszedł do Ewangelii.
W rozmowie ze świadkami też trzeba wspólne punkty z nimi wykorzystać np. pragnienie służenia Bogu, oddawanie Mu chwały, uznanie w ich wielkiej gorliwości, zapału, trudzenie się dla sprawy, która według ich przekonań jest dobra, by potem skierować uwagę na właściwe tory.
Jezus chce, by Słowo Boże siać spokojnie, bez denerwowania się, zdecydowanie i z miłością. Nerwowość nie pochodzi od Niego, lecz od złego. Wzrost Słowa Bożego również ma się dokonywać stopniowo i w wielkiej cierpliwości, które ma być opromienione miłością, a wspomagane łaskami Bożymi wyproszonymi gorącą modlitwą i postem.
Mając za wzór Jezusa i św. Pawła nie można z mety mówić zagubionej osobie: "Ty bracie stałeś się ofiarą Strażnicy. Wpadłeś w pułapkę oszukańczej organizacji. Musisz czym prędzej uciec z sideł fałszywej nauczycielki. W twojej sekcie nie ma zbawienia. Jesteś gadającym, bezmyślnym robotem brooklyńskiej korporacji handlowej Watch Tower Society" itp. Takie stwierdzenia mogą być bolesnym ciosem wymierzonym w samo serce naszego rozmówcy, którego mocno ranią takie słowa i utwierdzają w przekonaniu, że on jest na dobrej drodze, podczas gdy my na złej.
Oni są przekonani o słuszności i niezkazitelności swojej organizacji i nie przyjmują nic z tego, co by pomniejszało ją w ich oczach. Tudno im uwierzyć w to, że Strażnica ich oszukała, że ona nie ma bezpośrednich kontaktów z Bogiem. Zbyt mocno przywarli do niej, dlatego potrzebna jest dla nich wyrozumiałość i cierpliwość.
Kiedy nasz dyskutant "sypnie" cytatami Pisma Świętego, wówczas delikatnie, bez unoszenia się i wyższości należy go poprosić, aby dany werset przeczytał spokojnie jeszcze raz i swoimi słowami próbował wytłumaczyć to co przeczytał. W momencie, gdy nasz rozmówca uchwycił sens i mówi zgodnie z intencją Biblii, wówczas można go zapytać, czy Strażnica tak samo uczy i czy jej nauczanie pokrywa się ze Słowem Bożym. Na pozór wydaje się, że Strażnica jest zgodna z Biblią, ale gdy czyta się Słowo Boże "bez jej okularów" wówczas dostrzega się jej kłamstwa i przeinaczenia.
Po takim dowodzeniu i to przez wiele razy, można dopiero stwierdzić, że Strażnica jest fałszywą nauczycielką, która zwodzi naiwnych i nieuświadomionych. A w jakim celu to czyni?
Tutaj można zwrócić uwagę na jej potężny kapitał zbijany przez wykorzystywanie "drugich owiec", którym się nic nie płaci za ich trud w "służbie polowej" i w pracach służebnych w ośrodkach "Betel". Za wszelkie usługi trzeba wszędzie płacić, a organizacja tak wychowuje ludzi, że wszystko ma za darmo. Zaś za wyprodukowaną literaturę domaga się zapłaty, za którą płacą w pierwszej kolejności "drugie owce". W związku z tym kapitał wciąż rośnie, o czym świadczą nowoczesne poligrafie.
W międzyczasie można zapytać, czy boi się komitetu sądowniczego i wówczas wskazać na odpowiedź św. Piotra stojącego przed sanhedrynem, kiedy odpowiedział: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Oz 5:29).
Trzeba Ewangelią się dzielić i przy pomocy pytań naprowadzać daną osobę do przemyśleń tak, aby po takiej rozmowie dawać zawsze szansę na następne spotkanie. Nigdy nie powinny być zatrzaśnięte za takim człowiekiem drzwi.
Trzeba pomagać świadkom i członkom innych sekt by przejrzeli i zawrócili do Jezusa i Jego Kościoła. Aby się z nimi spotkać, nie trzeba czekać na okazję. Można wcześniej umówić się z nimi na rozmowę przez telefon lub napisać list wysłać "EFFATHĘ" czy też skserowany odpowiedni artykuł.
Kiedyś ktoś podał ogłoszenie w czasopiśmie "Żyjmy dłużej", że interesuję się Biblią i świadkami, że to moje hobby. Może ten ktoś zrobił sobie żart, a może chciał mnie zmobilizować. W każdym razie przez długi czas sypały się listy i przysparzały mi pracy. Pisali bardzo różni ludzie, ale najczęściej byli to zagubieni lub stojący na rozdrożu, którzy domagali się wyjaśnienia wątpliwości dotyczących wiary. Dzięki tym listom, a raczej ogłoszeniu pod którym ktoś mi nieznany podpisał się moim nazwiskiem, zrodziła się myśl redagowania "EFFATHY" i powstania tego Ruchu.
Z tego wynika, że warto byłoby dla uratowania choćby jednej owieczki dać ogłoszenie do jakiejś gazety, radia, aby umożliwić kontakt z zagubionymi w wierze.
Warto byłoby również przed salami królestwa świadków stanąć z napisami, np, "Co stało się z rokiem 1975?"; "Czytaj Biblię bez Strażnicy - Strażnica kłamie"; "Zbawienie jest w Jezusie, a nie w organizacji"; "Dlaczego jest obchodzona pamiątka, skoro Jezus przyszedł w 1914 r.?"; "Jezus powiedział: Bierzcie i jedzcie, a nie przekazujcie sobie z rąk do rąk" i inne. Wychodzący świadkowie z Sali Królestwa z konieczności musieliby przeczytać takie pytania, które na pewno zmusiłyby ich do zastanowienia się i szukania odpowiedzi. Dla niejednego byłby to prawdziwy przypływ "światła Bożego" otwierający im oczy z uśpienia duchowego na Bożą rzeczywistość w Jezusie Chrystusie.
s. Zofia Klimowska AVD
Artykuł pochodzi z czasopisma "EFFATHA-Otwórz się!" nr 33-34 (11-12)/1994 r.; str.250-254.
|
|