|
|
Apologetyka
NAUKA ŚW. PAWŁA O ŻYCIU POZAGROBOWYM
Śmierć i zmartwychwstanie - to jedna z antytez najbardziej umiłowanych przez Pawła. Należy jednak pamiętać, że chodzi tu o dwa odrębne problemy: śmierć i zmartwychwstanie, lecz o jedno zagadnienie, a mianowicie: życie z Chrystusem. Chrystus jest też jedynym wzorem, jedyną przyczyną i jednym celem zmartwychwstania wiernych. I w tym właśnie wyraża się oryginalność doktryny chrześcijańskiej i jej odrębność od jakiejkolwiek innej religii.
a) POJĘCIA O ŻYCIU POZAGROBOWYM U GREKÓW
Mitologia grecka rozróżniała u człowieka ciało i duszę. Dusza, istota tajemniczego pochodzenia, obejmuje ciało w swe posiadanie, oddziela się od niego chwilowo podczas snu, w omdleniu i ekstazie, a całkowicie opuszcza je w śmierci, aby jako cień przebywać w świecie podziemnym lub wędrować z jednego ciała w drugie (orfizm grecki).
Filozofowie jońscy nie przypisywali duszy bytu autonomicznego, odrębnego od ciała; uważali ją za siłę życiową, która przenika świat i która w swej czystej, doskonałej formie występuje w człowieku. Jedynie Anaksagoras podaje niejasne pojęcie nous jako bytu odrębnego od ciała.
Z wyraźnym dualizmem: ciało i dusza spotykamy się dopiero u Platona. Ciało jest zmienne i przejściowe i powraca do materii. Dusza natomiast uczestniczy w idei odwiecznej, jest pochodzenia boskiego. W określonym czasie, na skutek jakiejś winy, została za karę wtrącona do ciała, jak do więzienia, z którego uwolni ją dopiero śmierć.
Według Arystotelesa dusza jest pierwiastkiem życia w człowieku, różnym od ciała; jest najwyższą entelecheją, tzn. ideą celową natury organicznej. Dzięki niej ciało - organizm otrzymuje swą formę, jest przez nią poruszane i stanowi wraz z nią jedną całość.
Idee dualistyczne Platona przejęli neopitagorejczycy. Dusza niebiańska czuje się poniżona przebywaniem w ziemskim ciele. Przeciwstawia się dążeniom materii i pragnie się od nich wyzwolić. Umożliwia to filozofia, łącząc duszę już teraz z ideami odwiecznymi. Śmierć jest dla duszy uwolnieniem. Ciało wraca wtedy do materii, a dusza oczyszczona - w regiony niebiańskie. Dusza nie oczyszczona przez mądrość wstępuje z powrotem w ciało ludzi lub zwierząt.
Jest rzeczą zrozumiałą, że w takim systemie nie ma miejsca na zmartwychwstanie ciał. Nieśmiertelność duszy? Tak, ale duszy odłączonej od ciała, która zasługuje tylko na pogardę. Nic przeto dziwnego, że kiedy w Areopagu usłyszeli Ateńczycy z ust Pawła o zmartwychwstaniu, to "jedni się naśmiewali, a drudzy mówili: innym razem o tym słuchać będziemy" (Dz 17, 32). Trudność stanowiło dla nich nie samo zjawisko zmartwychwstania; Koryntianie np. w czasie kiedy Paweł pisał do nich pierwszy list, nie wątpili, że Bóg ma moc wskrzesić zmarłych, ale pojąć nie mogli, po co i w jaki sposób miałby Bóg ożywiać zwłoki znajdujące się już w rozkładzie.
b) POJĘCIA O ŻYCIU POZAGROBOWYM U IZRAELITÓW
a) Antopologia Starego testamentu
W odróżnieniu od spekulacji właściwych filozofom greckim, Izraelitów interesuje konkret - żywy człowiek. Wiadomo, że stworzył go Bóg na najwierniejsze swoje podobieństwo (Rdz 1, 26n.) z pyłu (mułu) ziemi i tchnął w niego ducha życia (Rdz 2, 7). Obdarzył go nieśmiertelnością, którą człowiek utracił przez grzech dla siebie i dla swoich potomnych (Rdz 2-3). Życie człowieka zależy odtąd całkowicie od woli Bożej. Skoro tylko Bóg zabierze człowiekowi ducha życia (Job 34, 14), człowiek zamienia się w proch (Rdz 3, 19), z którego został wzięty (Job 10, 9; Ps 146, 4).
Choć Stary Testament mówi o ciele i duszy, to jednak pamiętać trzeba, że terminologia biblijna nie jest w tej dziedzinie stała ani też nie pokrywa się z terminologią dzisiejszą, z tym, co dziś nazywamy ciałem i duszą. Wyraz basar, który w LXX tłumaczy przez soma (corpus - ciało) i sarks (caro - mięso) oznacza każdą żywą istotę ludzi i zwierząt. Termin nefesz, pochodzący od pnia nfsz - oddychać, nabierać tchu (Wj 23, 12; 31, 17; 2 Sm 16, 14) posiada wiele znaczeń. Oznacza gardło jako kanał oddechu (np. Rdz 37, 21; Ez 33, 6), oddech, podobnie jak ruach (Jr 15, 9; Job 11, 20), pierwiastek życia (1 Krl 17, 21 a), samo życie (Wj 21, 23; Ps 33/34, 23; 1 Sm 26, 21 itd.), żyjącą jednostkę, a więc człowieka (Rdz 12, 5; 46, 26; Wj 1, 5; 12, 14 itd.). To samo należy powiedzieć o terminach ruach (duch) i neszamach (tchnienie), które oznaczają oddech (np. 1 Krl 17, 17; Iz 2, 22; 42, 5; 57, 16), życie i wreszcie samą żywą istotę (Pwt 20, 16; Joz 10, 40; 11, 11 itd.). Warto pamiętać, że nefesz jest często synonimem ruach, z tą tylko różnicą, że nefesz wiąże się mocniej z ciałem i że może oznaczać "osobę", która nigdy nie jest określona terminem ruach. Wolno więc powiedzieć, że nefesz oznacza przede wszystkim życie, a ruach siłę.
W Starym Testamencie nie ma śladu trychotomii. Nigdzie nie znajdujemy wspomnianych obok siebie terminów: ciało, dusza i duch. Częściej występują ciało i dusza (Ps 63, 2; 84, 3) człowiek, dusza i ciało, albo duch i dusza (Job 7, 11; 18, 10; Iz 26, 9). Pozorna ta trychotomia w Starym Testamencie jest następstwem braku precyzji terminologicznej.
Trudno także mówić o dychotomii w Starym Testamencie. Albowiem człowiek i jego dusza (np. Ps 49, 16), człowiek i jego ciało (np. Ps 16, 9n.), człowiek i jego duch - tchnienie życia (Ps 31, 6), duch i oblicze - osoba (Ps 139, 7) ukazują się jako terminy równoznaczne.
Widać z tego, że Izraelici (aż do czasu powstania Księgi Mądrości) nie odróżniali wyraźnie w człowieku pierwiastka niematerialnego (duszy, ducha) od materialnego (ciała). Fizyczne i duchowe życie człowieka przypisują zarówno duszy jak ciału (1 Sm 25, 37; Ps 22, 27; 102, 5; Iz 1, 5 itd.). Mówią bez różnicy: człowiek, ciało, dusza chce, ufa, myśli, umiera. Podmiotem tych wszystkich czynności jest cały człowiek. I choć rozróżniają czasem w człowieku duszę i ciało (Iz 10, 18), to jednak nie przeciwstawiają ciała duszy i odwrotnie. Cały człowiek jest duszą, tzn. istotą żywą, i cały ciałem, tj. istotą cieleśnie żyjącą , względnie słabą i przejściową (np. Ps 78, 39; Iz 40, 6; por. Ps 63, 2; Ps 6, 3; Iz 58, 11; Jr 23, 9).
b) Wiara w życie pozagrobowe u Izraelitów
Studia nad religiami, zwłaszcza wśród ludów niecywilizowanych, odkrycia archeologiczne, odczytanie starych tekstów semickich, rzetelna wreszcie interpretacja tekstów Starego Testamentu wykazały ponad wszelką wątpliwość, że wiara w życie pozagrobowe istniała zawsze, jak daleko sięga historia, zarówno wśród Izraelitów i innych semitów, jak również wśród pozostałych ludów starożytnych i niecywilizowanych. Świadczą o tym wymownie: sposób chowania zmarłych, wiara w istnienie miejsca pobytu zmarłych, zwyczaj zadawania pytań zmarłym, rytuał pogrzebowy (ofiary, żałoba), wreszcie liczne teksty.
Jeśli chodzi o teksty Starego Testamentu, to zwrócić należy uwagę na stopniową ewolucję pojęć o życiu pozagrobowym, w której widać przedziwną Bożą synkatabasis - condescendentia divina (zniżanie się Boga do poziomu człowieka, aby ten myśl Bożą łatwiej pojął) i wysiłek autora natchnionego - rozumnego i wolnego narzędzia w ręku Bożym, aby objawioną przez Boga prawdę uczynić przystępną dla współczesnego mu czytelnika.
W tej ewolucji wyróżnić można trzy etapy: 1) pojęcia ogólne o życiu pozagrobowym (odnajdujemy je w najstarszych tekstach Starego Testamentu); 2) ukazanie życia człowieka po śmierci jako nagrody wiecznej (w późniejszych księgach Starego testamentu); 3) wyraźne sformułowanie prawdy o nieśmiertelności duszy ludzkiej (Księga Mądrości) - prawdy tak mocno akcentowanej w Nowym Testamencie.
1. Pojęcia ogólne Izraelitów o zyciu pozagrobowym według tekstów Starego Testamentu. Najdawniejsze ślady wiary Izraelitów w dalsze istnienie człowieka po śmierci odnajdujemy w takich wyrażeniach jak "odejść do swoich ojców" (Rdz 15, 15), "być przyłączonym do swoich ojców" (Rdz 25, 8n.; 35, 29; 49, 22 itd.), "zasnąć z ojcami swymi" (2 Krl 8, 24; 15, 22). Wyrażenia te oznaczają nie tyle wspólnotę rodzinnego grobu, co przede wszystkim zjednoczenie w krainie zmarłych (Iz 14, 9-11; Job 3, 11-19).
Szkicowy, ale jakże wymowny obraz życia pozagrobowego daje nam już Ps 16, 11. Po wyrażeniu nadziei uwolnienia z szeolu i skażenia (w. 9-10) psalmista pisze: "Ukażesz mi ścieżkę życia (sprawisz, że poznam doświadczalnie pełnię życia), pełnię radości u Ciebie (żyjąc u Ciebie), rozkosze na wieki po Twojej prawicy". Nie można było krócej i treściwiej przedstawić pośmiertnej szczęśliwości wiecznej u Boga.
Podobną nadzieję w życie wieczne u Boga wyrażają Ps 49, 16: "Lecz Bóg wyzwoli moją duszę z mocy Szeolu, bo mię zabierze" oraz Ps 73, 23-24 "Lecz ja zawsze będę z Tobą: Tyś ujął moją prawicę; prowadzisz mnie według swojej rady i przyjmujesz mię na koniec do chwały".
Pozostaje zagadką, w jaki sposób wyobrażali sobie Izraelici życie człowieka po śmierci. Trzeba się bowiem zgodzić, że mieszkańcy krainy zmarłych nigdzie w Starym Testamencie nie są określeni jako "dusze" ( nefaszot), ani jako "duchy" (ruchot), ale zawsze jako refajim - "cienie" (Ps 88, 11; Prz 2, 16; 9, 18; 21, 16; Iz 14, 9; 16, 14. 19; Job 26, 5) [1]. I chociaż wielu krytyków utrzymuje , że Izraelici przypisywali nefesz dalsze istnienie poza ciałem, że to właśnie nefesz - dusza przebywa po śmierci człowieka w szeolu - w krainie zmarłych, to jednak pamiętać należy, że Stary Testament mówi raczej o szczęśliwości wiecznej całego człowieka, a więc i jego duszy, i ciała. Zdawałoby się, że stąd już tylko jeden krok do wiary w zmartwychwstanie.
2, Wiara w zmartwychwstanie jako nagrodę wieczną sprawiedliwych według świadectw Starego Testamentu. Ideę zmartwychwstania odnajdujemy już w opisach wskrzeszenia zmarłych, którego dokonał Bóg za pośrednictwem proroka Eliasza (1 Krl 17, 17-24) i Elizeusza (2 Krl 4, 32-35; 13, 21) oraz w potężnej wizji Ezechiela, przedstawiającej zmartwychwstanie rozproszonych po polach kości (Ez 37), które jest symbolem odbudowy i odrodzenia ludu izraelskiego.
W podobnym sensie jak Ezechiel zapowiada zmartwychwstanie Izraela Izajasz 26, 19: "Ożyją Twoi umarli, zmartwychwstaną ich trupy, obudzą się i krzykną z radości spoczywający w prochu, bo rosa Twoja jest rosą światłości, a ziemia wyda cienie zmarłych". W odróżnieniu jednak od Ezechiela, który zmartwychwstanie ukazał jedynie jako możliwe ze względu na wszechmoc Boga, Izajasz przedstawia je jako przyszłą rzeczywistość. Będzie ona udziałem wiernych Jahwe, tj. Izraelitów i prawdopodobnie tylko sprawiedliwych (por. Iz 26, 7. 10).
Iz 53, 10 wieści, że Sługa Jahwe po swej śmierci i pogrzebie (53, 9) "ujrzy potomność swoją i przedłuży swe dni", a więc zmartwychwstanie. Pierwszym świadectwem Starego testamentu o zmartwychwstaniu zarówno sprawiedliwych jak i bezbożnych jest Dn 12, 1-3. Ale i ten tekst nie mówi o zmartwychwstaniu wszystkich, lecz tylko o wielkiej ich liczbie: "Wielu (rabbim) zaś, co posnęli w prochu ziemi (tj. w szeolu; por. Job 17, 16; Iz 26, 19; 29, 4), zbudzi się: jedni do wiecznego życia (ci, którzy zapisani są w księdze, o czym mówił prorok w w. 1; por. Wj 32, 32; Iz 4, 3; Ez 13, 9; Ps 69, 29: w "księdze życia"), drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie".
"Mądrzy ( w sensie moralnym: pobożni, wierni Bogu i Jego prawu) będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości (którzy doprowadzili wielu do sprawiedliwości), jak gwiazdy przez wieki i na zawsze". (Dn 12, 2-3).
Ten aspekt etyczny zmartwychwstania mocniej jeszcze ukazuje się w 2 Mch 7. Trzeci z siedmiu braci męczenników za wierność Prawu mówi do swego kata: "W chwili, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: "Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego"" (eis aionion anabiosin dzoes hamas anastesei - co dosłownie znaczy: "wskrzesi nas na ożywienie wieczne życia", tzn. do ponownego, wiecznego życia). Autor natchniony mówi tutaj o zmartwychwstaniu męczenników za wierność Bożemu prawu, a dalej o zmartwychwstaniu tych, którzy polegli w obronie wiary izraelskiej, choć przestąpili pewne nakazy prawa (12, 40).
Grecka Księga Mądrości, choć wyraźnie nie wspomina o zmartwychwstaniu, to jednak wydaje się je zawsze suponować przy częstym akcentowaniu nagrody i kary po śmierci człowieka [2].
Z tego co było powiedziane, wynika, że żaden tekst Starego testamentu nie mówi wyraźnie o zmartwychwstaniu wszystkich. Z taką koncepcją spotykamy się dopiero w pewnych apokryfach Starego Testamentu, jak np. Apokalipsa Barucha, w Nowym Testamencie i w niektórych pismach rabinów. Idea ta zresztą nie została przyjęta powszechnie w judaizmie. Na początku naszej ery faryzeusze ograniczali jeszcze zmartwychwstanie tylko do sprawiedliwych (Józef Flawiusz, Ant. XVIII, 13; Bell. Jud. II. 8, 14) a saduceusze w ogóle je odrzucali (Mk 12, 18n.; Dz 23, 8; Józef Flawiusz, Ant. XVIII, 1, 4).
Idea zmartwychwstania wiąże się u Izraelitów z wiarą w sprawiedliwość Boga, który dobro wynagradza, a zło karze, z przekonaniem o odrodzeniu w czasach mesjańskich (por. Iz 45, 13; 51, 5. 6. 8; 56, 1 itd.). Izraelici nie znali pojęcia nieśmiertelności duszy jako przymiotu wynikającego z jej natury, nie mogli zadowolić się nagrodą jedynie duszy sprawiedliwych. A i potem, kiedy je zdobyli, nie objęły całego człowieka, tj. jego duszy i ciała. I to tłumaczy, dlaczego Stary Testament mówi o zmartwychwstaniu sprawiedliwych. Dn 13, 2 wspomina wprawdzie i o zmartwychwstaniu na hańbę wieczną pewnej ilości bezbożnych - Izraelitów odstępców, ale nie wszystkich bezbożnych, a to dlatego, że zmartwychwstanie jest dla proroka sankcją za wierność lub niewierność prawu. Zmartwychwstanie bezbożnych ukazuje się jedynie jako kontrast zmartwychwstanie sprawiedliwych.
3. Idea nieśmiertelności w Starym Testamencie. Z terminami: athanasia - nieśmiertelność i aftharsia - nieskazitelność oraz athanatos - nieśmiertelny, określającymi stan człowieka w życiu pozagrobowym, tj. wolne od śmierci istnienie, spotykamy się dopiero w księdze Mądrości. Ale to nie znaczy, że idea nieśmiertelności nie była znana Izraelitom wcześniej. Oczywiście, nie w znaczeniu platońsko-arystotelewskim: nie upatrywano w niej naturalnego przymiotu duszy ludzkiej, ale nagrodę za sprawiedliwe życie człowieka. Dlatego Stary Testament mówi o nieśmiertelności szczęśliwej sprawiedliwego. Tą nieśmiertelnością, zgodnie z antropologią izraelską, obdarza Bóg całego człowieka, co zakłada zmartwychwstanie jako uwolnienie od śmierci.
Dopiero grecka Księga Mądrości odróżnia jasno ciało i duszę (1, 4; 8, 19. 20), a nawet mocno je przeciwstawia: "bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł". Antyteza wyraźna między ulegającym zepsuciu ciałem, przybytkiem uczynionym z ziemi, a duszą (psyche), względnie duchem (nous; Mdr 9, 15).
Księga Mądrości mówi wyraźnie o nieśmiertelności duszy sprawiedliwych: "A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności" (3, 1-4; por. 5, 15. 16). Bóg wypróbował ich w tym życiu cierpieniem, jak złoto w tyglu, ale znalazł godnych siebie (3, 5-6). "W dzień nawiedzenia (tzn. w czasie sądu) swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki". Poznają prawdę (tzn. poznają, że Bóg jest wierny swoim obietnicom); przebywać będą u Boga w miłości; znajdą tam łaskę i miłosierdzie (3, 8-9).
Opisana wyżej nieśmiertelność jest nagrodą sprawiedliwych. Polega ona nie tylko na życiu bez końca, ale na życiu wiecznym u Boga (5, 15), obejmującym poznanie i miłość (3, 9), gwarantującym pokój (3, 3) i odpocznienie (4, 7).
A co się stanie z tymi, którzy nie oczekują nagrody za świętość ani nie chcą w nią wierzyć (Mdr 2, 22)? Ci poniosą karę za swoje grzechy już tu na ziemi: oni sami (3, 10-12) i ich potomstwo (3, 16-19; 4, 3-6): staną się na zawsze przedmiotem wzgardy wśród zmarłych i pamięć o nich zaginie (4, 19). Ale kara na tym się nie kończy, albowiem po śmierci czeka ich sąd (5, 1-10), a wraz z nim potworny lęk (5, 2), niemilknące wyrzuty ich uciśnionej duszy (5, 3) i pogrążenie w ciemnościach (17, 20).
d) ŚWIADECTWA POZABIBLIJNE JUDAIZMU O ŻYCIU POZAGROBOWYM
Nie ulega wątpliwości, że w I w. po Chr. w licznych środowiskach żydowskich panowało przekonanie, że po śmierci dusza człowieka oddziela się od ciała i zaraz staje na sądzie, po którym idzie albo do miejsca nagrody, albo miejsca kary. Idea ta musiała więc zrodzić się niedługo przed narodzeniem Chrystusa. Świadczą o tym księgi apokryficzne Starego Testamentu, gdzie koncepcje eschatologiczne aż do pierwszych lat po Chr. są rozbieżne i zmienne.
Rozwój myśli żydowskiej w tej dziedzinie dokonywał się w zależności od postępu antropologii. Coraz jaśniej zdawano sobie sprawę, że człowiek posiada duszę i ciało i że dusza, opuszczając ciało po śmierci, może sama istnieć dalej. Jest rzeczą zrozumiałą, że takie poglądy, odbiegające od nauki tradycyjnej, nie od razu zostały przez wszystkich przyjęte. Mogły wywołać różnicę zdań, a nawet wyraźny sprzeciw (np. u saduceuszów).
Jedni pozostawali przy dawnej koncepcji szeolu, jako miejsca wspólnego pobytu zmarłych, uzupełniając ją nadzieją zmartwychwstania sprawiedliwych, inni zaś, pod wpływem pojęć greckich, odrzucali ją, przyjmując ideę nieśmiertelności i sankcji pozagrobowej. Józef Flawiusz (Bell. Jud. II, 8, 11) podaje, że esseńczycy wierzyli w nieśmiertelność duszy, która uwolniwszy się z więzów ciała - z długiej niewoli - podejmuje radosny lot w wysokości.
Księga Henocha XXII (I lub II w. przed Chr.) mówi o czterech miejscach, gdzie przebywają zamknięte dusze zmarłych, oczekujące dnia sądu. Psalmy Salomona 14, 6; 15, 11; 16, 2 (I w. przed Chr.) opisują szeol jako miejsce potępienia dla bezbożnych. Pojawia się idea kary grzeszników bezpośrednio po ich śmierci.
Według Testamentu Asera VI, 5, 6 (I lub II w. przed Chr.) sprawiedliwych przyjmują po śmierci dobre anioły, życzą im pokoju, potem sam Bóg wprowadza ich do wiecznego pokoju i odpocznienia; "ludzi sprawiedliwości" natomiast porywają kohorty złych aniołów i wypędzają ze świata, odsłaniając ich hańbę.
Niektóre teksty umieszczają sprawiedliwych zaraz po ich śmierci u Abrahama (4 Mch XII, 17; XVIII, 23 - przełom przed i po Chr.), to znów w ogrodzie Edenu (Berakot, 286), albo w "trzecim niebie" (Ap Mojż. - Życie Adama i Ewy 31, 4; 37, 4; 40 0 I w. po Chr.), rzadziej w miejscu najświętszym nieba, gdzie dopiero po skończeniu świata mieszkać będą w czystych ciałach (Józef Flawiusz, Bell. Jud. III, 8, 5). Księga Henocha XXXIX, 3-8 (początek po narodzeniu Chr.) wspomina nawet o łożach, na których w niebie odpoczywają sprawiedliwi pośrodku aniołów i przed "Wybranym sprawiedliwości".
Streszczając podane wyżej świadectwa należy stwierdzić, że pewne koła żydowskie, współczesne Chrystusowi i Apostołom, wierzyły w życie pozagrobowe; wierzyły, iż dusza może istnieć w odłączeniu od ciała, że dusze zmarłych zaraz po śmierci czeka jakiś sąd, od którego zależy ich okres przejściowy - szczęśliwy lub pełen udręki, kończący się ostatecznym sądem, zmartwychwstaniem chwalebnym sprawiedliwych i hańbą bezbożnych. J.Flawiusz (ur.37), historyk żydowski, o wierzeniach faryzeuszy pisze: "Wierzą także, że dusze mają moc nieśmiertelną, a Ci, którzy pędzą cnotliwe lub występne życie odbierają nagrodę lub karę w podziemiu" ("Dawne Dzieje Izraela" 18:1,3); por. Dz 23, 8. To samo dot. zelotów i uczonych w Piśmie w I w. przed Chr. ("Wojna Żydowska" 7:8,7 i 1:33,2).
Nie trzeba dowodzić, że wierzeń tych nie można pominąć, jeśli chce się zrozumieć i ocenić treść nauki eschatologicznej Nowego Testamentu oraz formę, w jakiej została podana.
ESCHATOLOGIA INDYWIDUALNA ŚW. PAWŁA
Eschatologia indywidualna zajmuje się określeniem, czym jest w oczach Pawła śmierć fizyczna poszczególnego człowieka i jaki jest jego los w okresie między śmiercią a zmartwychwstaniem.
1. CZYM JEST ŚMIERĆ FIZYCZNA W OCZACH PAWŁA?
a) ŚMIERĆ - SNEM W CHRYSTUSIE
W 1 Tes 4, 13-15 Apostoł pisze: "Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli". Tesaloniczanie niepokoili się o los swoich zmarłych sądząc, że w dniu przyjścia Pańskiego będą oni w gorszej sytuacji niż pozostali przy życiu. Apostoł, będąc w Tesalonice, podał widocznie tylko ogólną naukę o paruzji i dlatego pragnie ja teraz uzupełnić, a strapionych pocieszyć. Oświadcza więc, powołując się na słowo Pańskie, że paruzja będzie triumfem wszystkich wiernych, że zmarli powstaną pierwsi (4, 15-17) i co najważniejsze - że wszyscy, którzy zjednoczeni z Chrystusem, bądź żywi, bądź umarli, będą zawsze z Panem (4, 17; 5, 10). To jest myśl główna całej perykopy 1 Tes 4, 13-5, 11, której fragment stanowi przytoczony wyżej tekst 4, 13-15. Wyraża się również wiara w zmartwychwstanie i w życie wieczne. Tesaloniczanie nie mają powodów do niepokoju o swoich zmarłych. Różnią się przecież od tych co nadziei nie mają (hoi me echontes elpida). Nadzieja (elpis) to nie tylko wiara w nieśmiertelność czy nawet w zmartwychwstanie; jej przedmiotem jest paruzja Chrystusa, jak na to wskazuje najbliższy kontekst (4, 14-18) i myśl główna całej perykopy. W tej paruzji wezmą udział i ci, którzy zasnęli w Chrystusie. Nie może być inaczej. Mało, ci którzy zasnęli, nie będą w gorszej sytuacji od pozostałych przy życiu (4, 15), przeciwnie - zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi (4, 16).
Problem śmierci postawiony jest tutaj wyraźnie w perspektywie paruzji - radości i chwały. Paruzja bowiem stała się w centrum nauczania i życia pierwszych chrześcijan, w tym również i nauczania Pawła. Śmierć, która tak dotkliwie odczuwana jest przez człowieka, traci swą moc. Wiara w Chrystusa odbiera jej tragizm, a w serce człowieka w miejsce rozpaczy wprowadza radosną nadzieję. Św. Paweł uczy o tym nie tylko w tedy, gdy mówi o śmierci w kontekście paruzji. Śmierć człowieka w każdym czasie nie tylko nie przerywa naszego zjednoczenia z Chrystusem - a to jest sens główny życia chrześcijanina - ale je ułatwia, potęguje.
b) ŚMIERĆ - ZYSKIEM
W 2 Kor Paweł pisze, że choć człowiek zewnętrzny niszczeje, tzn. ciało nasze zamiera, to jednak człowiek wewnętrzny, tzn. dusza, w której mieszka Bóg, odnawia się z każdym dniem. Obecne utrapienia nasze są niczym w porównaniu z chwałą wieczną, do której nas przygotowują. Jesteśmy bowiem zapatrzeni nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. Wiemy, że choć ciało nasze - ziemskie nasze mieszkanie - rozsypie się, mamy wieczny przybytek w niebie: ciało zmartwychwstałe, chwalebne (4, 16-5, 1). "Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek, o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy. Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie" (5, 2-4).
Paweł pragnie znaleźć się wśród tych, którzy doczekają paruzji, kiedy to ciało ziemskie zastąpione zostanie ciałem duchowym (1 Kor 15, 44. 53. 54), kiedy zjednoczenie z Chrystusem osiągnie swą pełnię. Ale Apostoł nie wie, czy doczeka paruzji. Jeśli nie doczeka, to stając przed wyborem: życie albo śmierć, wybiera śmierć. "Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana." (2 Kor 5, 6-8). Apostoł wybiera śmierć, ponieważ ona umożliwia pełniejsze zjednoczenie z Chrystusem, ale i ten wybór oddaje w ręce Boga: "Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy" (2 Kor 5, 9).
Ten sam pogodny spokój w obliczu śmierci emanuje ze słów Apostoła skierowanych do Rzymian: "Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi" (Rz 14, 7-9).
W czasie pierwszego uwięzienia, stojąc wobec perspektywy męczeńskiej śmierci, pisze Paweł do Filipian: "Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele - to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele - to bardziej dla was konieczne" (1, 21-24). Nie ulega wątpliwości, że śmierć dla Pawła oznacza pełniejsze zjednoczenie z Chrystusem, przejście od obcowania z Nim przez wiarę do oglądania Go twarzą w twarz (2 Kor 5, 7; 1 Kor 13, 12). Dla kontynuowania owocnej pracy apostolskiej Paweł godzi się pozostać przy życiu i być z dala od Pana, ale pragnie gorąco połączyć się z Nim pełniej przez śmierć.
Śmierć więc Pawła, zarówno wtedy, gdy Apostoł mówi o niej w związku z paruzją (1 Tes, 1 Kor), jak i tam, gdzie liczy się z nią przed przyjściem Pana (2 Kor, Rz, Flp), nie posiada w sobie nic z tragizmu. Przeciwnie, jest zyskiem, ponieważ w jednym i w drugim wypadku umożliwia nam zjednoczenie z Chrystusem już nie przez wiarę, jak tu na ziemi, ale przez oglądanie Go bezpośrednio, z tą tylko różnicą, że w pierwszym wypadku - po zmartwychwstaniu ciał - zjednoczenie to osiągnie pełnię.
ks. Jan Stępień
Przypisy:
1. Wyrażenie nefesz met nie oznacza duszy zmarłego, lecz po prostu zmarłego, zwłoki (Kpł 21, 11; Lb 6, 6; por. Lb 19, 11-13; Kpł 21, 1; 22, 4; Ag 2, 13), zmarłą osobę (Kpł 19, 28). Wątpliwe także, czy obot (1 Sm 28, 3) oznacza duchy zmarłych. Jedynie w napisie aramejskim króla Hadada nefesz określa na pewno duszę zmarłego.
2. Pomijamy tekst Joba 19, 25-27, który w redakcji Wulgaty mówi niewątpliwie o zmartwychwstaniu, ale w oryginale jest uszkodzony i zdaniem współczesnych egzegetów stwarza możliwości różnej redakcji.
|
|