|
|
Apologetyka
Kult Chrześcijańskich Obrazów
Ludzie z różnych orientacji wyznaniowych zarzucają historycznemu Kościołowi, a więc głównie prawosławnym i katolikom uprawianie bałwochwalstwa. Dowodzą oni, że chrześcijaństwo jest religią pogańską i fałszywą. Za podstawę tego zarzutu biorą między innymi kult obrazów, który ich zdaniem wiąże się z siłami demonicznymi. W "Strażnicy" Nr 21 z 1 listopada 1988 r. na s. 5 czytamy:
"Kult wszelkiego rodzaju wizerunków przytępia wrażliwość duchową, skłania do przesądów i naraża na zwodniczy wpływ tajemnych władców tego mrocznego diabelskiego świata".
Dlatego też ikony, krzyże, figurki, obrazy P. Jezusa, Maryi, Aniołów i Świętych każą ludziom niszczyć i sami je niszczą.
- Czy chrześcijanie są istotnie bałwochwalcami kiedy modlą się przed obrazami i okazują im cześć? - Czy tak postępując nie sprzeciwiają się Słowu Bożemu zawartemu w Biblii?
Może najpierw krótkie wyjaśnienie dotyczące poglądu na ten temat. Przede wszystkim nikt z chrześcijan nie uważa tych przedmiotów za bóstwa, a przedstawiane na obrazach święte postacie nie są bożkami.
Przytaczany np. przez świadków Jehowy tekst z Księgi Wyjścia rozdział 20 werset 4 dotyczy pogańskich bóstw, a nie chrześcijańskich obrazów i figur.
Bóg powiedział na górze Synaj:
"Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego co jest w wodach pod ziemią" (Wj 20, 4).
Na niebie jest słońce, księżyc, gwiazdy, które w starożytności uważane były za bóstwa. W Egipcie czczono boga słońca Ra, do czego może i Izraelici mieli ochotę. Dlatego Bóg powiedział:
"Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, abyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Bóg twój, Jahwe, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem" (Pwt .4, 19).
Gdyby werset Wj 20, 4 dotyczył sporządzania wszelkich obrazów, wówczas nie byłby zrozumiały rozkaz P. Boga odnośnie wykonania Arki Przymierza, dwóch cherubów (Wj 25, 18), węża miedzianego (Lb 21, 8-9), ołtarza, który u Izraelitów uchodził za wielką świętość zdolną uświęcać ofiary na nim składane (Mt 23, 19). Ołtarz był niejako obrazem Boga niewidzialnego, przypominał Go i ściśle wiązał się z Jego kultem.
Po osiedleniu się Żydów w Kanaanie, przystąpiono do budowania świątyni i ozdabiania jej wnętrza. Król Salomon kazał rzeźbiarzom wyrzeźbić dwa potężne cheruby z drzewa oliwkowego (por. 1 Krl. 6,23), które umieścił w Miejscu Najświętszym, a "na wszystkich ścianach świątyni wokoło wyrył płaskorzeźby podobizn cherubów" (w. 29). Salomon uczynił to według wzoru podanego przez Boga na górze Synaj.
W Księdze Ezechiela czytamy, że prorok wygnania - Ezechiel otrzymał od Boga wizję świątyni ozdobionej wyobrażeniami cherubów (Ez 41, 18), co dowodzi, że wyobrażenia świętych osób mieszkających w niebie nie sprzeciwiają się Bogu. Gdyby to było czymś złym, Bóg takiej wizji by nie dawał, bo nic złego od Niego nie pochodzi.
Izraelici odrestaurowali świątynię Salomona zniszczoną przez Nabuchodonozora. Ozdobili jej wnętrze tak samo, jak wyglądała przed niewolą z tą różnicą, że nie było w niej Arki Przymierza i była uboższa. Prorocy z tego tytułu nie robili wyrzutów ludowi, ani Jezus, który też przychodził do niej się modlić. Prorocy walczyli z bożkami pogan, które były wyobrażeniami sił przyrody i różnych przesądów, a Izraelici tym wierzeniom często ulegali.
Do kultu Bożego Izraelici używali wiele różnych naczyń, które uchodziły za święte. Naczynia te otaczano szacunkiem i nikt poza kapłanami nie mógł ich dotykać, gdyż były poświęcone Bogu.
Pewnego razu król babiloński Baltazar urządził ucztę, do której użył świątynne naczynia zrabowane przez jego ojca Nabuchodonozora (por. Dn. 5, 2 n). Za dokonanie profanacji świętych naczyń spotkała świętokradcę kara, która bardzo szybko go dotknęła (w. 30).
Wszystkie ugrupowania religijne wywodzące się od Russella nie odróżniają naczynia przeznaczonego do kultu jedynego Boga od naczyń bałwanów, ołtarza Pana od ołtarzy demonów, ofiar składanych Bogu od ofiar składanych demonom, kielicha Pana od kielicha demonów (por. 1 Kor 10, 21) i tak samo nie odróżniają figurek amuletów, znaku zodiaku od obrazów prawdziwego kultu Bożego. Niemożność odróżnienia rzeczy boskich od tego, co cesarskie (Łk 20, 25) tłumaczą tekstem wyjętym z Ewangelii wg św. Jana (J 4, 23) nadając mu jednak zupełnie inne znaczenie o czym będzie oddzielny temat.
- Czy zdjęcia, portrety bliskich i drogich osób, to także bałwany?
- Dlaczego wyznawcy Russella na czele z Rutherfordystami przechowują je i wieszają na ścianach
Pismo św. uczy, że człowiek jest obrazem P. Boga (por. Rdz 1, 26), do którego należy odnosić się z miłością i szacunkiem. Jeśli grzesznego człowieka należy czcić, a jego obrazy-portrety można wieszać na ścianach i przechowywać u siebie, daleko bardziej obrazy tych, którzy przez wysoki stopień moralny stali się dla nas wzorem w naśladowaniu Chrystusa i są razem z Nim w królestwie niebieskim. W świętych ujawnia się wielkość Boga (por Syr 44, 1 n), są oni Jego dziełem i wskazują nam Boga, Jego moc i świętość.
Najdoskonalszym obrazem Boga jest Jezus Chrystus (Kol 1, 15), który powiedział: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10, 30), "Kto widzi Mnie, widzi i Ojca" (J l3, 9). "Materialne ikony i figury pomagają nam jednoczyć się z Bogiem i przybliżają nam Jego obecność. Zbawcza moc Chrystusa może bowiem przeniknąć wszystko, zdolna jest wypełnić swoim światłem nawet ciemności materialne" (J. Salij, Dekalog, Poznań 1989, s. 48).
Wiszące na ścianach obrazy, krzyże są znakiem wiary i pobożności. Są znakiem stosunku do tego, co jest poza materialne, a więc Boże. Ułatwiają one skupienie się na modlitwie, zatem nie pomniejszają chwały Bożej. Nigdzie w Paśmie św. nie ma przeciwwskazań takiej praktyce. Wiele zdarza się wypadków, że świętokradców spotyka kara podobna do tej, jaka spotkała Baltazara (por. Dn 5, 30). Natomiast nie zdarzyło się, aby ktoś modlący się przed obrazami Świętych, Matki Bożej, Jezusa został ukarany. Przeciwnie, wszyscy są ubogacani łaskami w zależności od osobistego usposobienia, czyli otwarcia się na Boże działanie. Na świecie jest wiele sanktuariów dokąd pielgrzymują ludzie i modlą się z wielką wiarą. Wracają potem do swych domów z radością w sercu i z przeświadczeniem, że ich modlitwa została wysłuchana.
A któż potrafi zliczyć cuda dokonane na kalekach, nieuleczalnie chorych, jakimi szczyci się każde sanktuarium?
Gdyby się to Bogu nie podobało, nie działyby się Boże znaki.
Słowo Boże poucza nas, że bałwochwalstwem jest rozpusta, nieczystość, chciwość (por. Kol 3, 5) i inne grzechy, których należy unikać, ponieważ obrażają Boga i przynoszą szkodę ludziom.
Pogląd sprzeciwiający się kultowi chrześcijańskich obrazów wypływa z braku zrozumienia natchnionych tekstów świętych.
s. Zofia Klimowska AVD
Artykuł pochodzi z czasopisma "EFFATHA-Otwórz się!" nr 6/1991 r.; str.4-6.
|
|