Stowarzyszenie Effatha - sekty, zagrożenia wiary, apologetyka
www.effatha.org.pl
Jan Paweł II o sektach



Apologetyka

Wstecz

Czy Konstantyn Wielki założył Kościół katolicki ?

Zanim przejdziemy do sedna sprawy, zastanówmy się nad kwestią ciągłości trwania Kościoła katolickiego. Zajrzyjmy do Pisma św., co ono mówi na ten temat. Jezus wypowiedział takie słowa: "Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16.18).

Zastanówmy się nad tym tekstem. Jezus mówi, że zbuduje Kościół na skale. Co to znaczy? Przypomnijmy sobie jak mówił o budowaniu domu na piasku lub skale (por. Mt 7, 24-27). Jezus zapewnił, że dom zbudowany na trwałym podłożu jakim jest skała, nie zostanie zniszczony, mimo różnych ataków sił przyrody. Taki dom ma solidny fundament. To samo ma się z Kościołem. Mało tego, Jezus zapewnił, że ten Kościół zbudowany na skale będzie atakowany przez różne siły zła, a mimo to nigdy nie upadnie i będzie trwał przez wszystkie dni, aż do końca świata. Jezus powiedział: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28 19-20).

Jak widzimy sam Chrystus mówi, że będzie ze swoim Kościołem przez cały czas. A to, że Kościół istniał już za czasów apostolskich czytamy w Dziejach Apostolskich: "A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów porywał mężczyzn i kobiety i wtrącał do więzienia" (8,3). Pod Damaszkiem Św. Paweł usłyszał słowa: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?". Na pytanie: "Kto jesteś Panie?" usłyszał odpowiedź: "Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz" (Dz 9, 4-5). Dlaczego Jezus nie zapytał Szawła: Dlaczego prześladujesz Moich wyznawców lub Mój Kościół, lecz "dlaczego Mnie prześladujesz"? Jezus utożsamia się z Kościołem, z prześladowanymi chrześcijanami, jako że to są Jego członki. Kościół - to Jezus - Mistyczne Jego Ciało, którego należy miłować i troszczyć się o Jego wzrost i świętość.

Kościół założony przez Chrystusa, to lud Boży prowadzony przez Ducha Świętego (J 16,13), "filar i podpora prawdy" (1Tm 3,15), jest w stanie zachowywać "nienaruszony depozyt świętych pouczeń" otrzymanych od Apostołów (2Tym 1,13n), to znaczy ogłaszać je i bezbłędnie wyjaśniać.

Chrystus zagwarantował Apostołom i ich następcom nieomylność w sprawach nauczania gdy powiedział: "Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi Mną gardzi, lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał" Łk 10;16. Gdyby cały Kościół Chrystusowy po śmierci św. Jana stał się odstępczy, jak to by źle świadczyło o Apostołach i ich uczniach. Przecież mieli wychować sobie następców, a jeżeli tego nie umieli cóż by o nich wtedy powiedzieć (1Tm 6;20, 2Tm 2;2, 1;15). Mało tego, Chrystus nawet modlił się za tych, których Apostołowie pozyskają: "A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie" (J 17;20 por. 10;16, 20;29). Czyżby modlitwa Jezusa była bezskuteczna i uczniowie Apostołów porzucili prawdę Chrystusową? Kościół nie mógł zbłądzić i odstąpić od Jezusa bo "Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany" Ef 5;25nn.

Odstępowali od Jezusa przez wieki jedynie ludzie, którzy opisani są np. w Dz 20;30 i 2P 2;1nn. O przekazaniu nauki przez Chrystusa, które gwarantuje nieomylność pisał św. Paweł: "co usłyszałeś ode mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż zasługującym na wiarę ludziom, którzy też będą zdolni nauczać i innych" (2Tm 2;2). Później pisał o tym Tertulian (ur.155) w "Preskrypcji przeciw heretykom" 32: "Podajcie początek waszych kościołów i ukażcie nieprzerwalny szereg waszych biskupów, iżby pierwszy biskup jednego z Apostołów lub mężów apostolskich miał za poprzednika, albowiem w ten sposób dopiero apostolskie kościoły mogą wykazać swe pochodzenie i początek (...) każdy kto by chciał nauczać w Kościele i swoją naukę podawać za naukę Apostołów, ma najpierw wykazać czyim jest następcą". (podkreślenie moje) W tym samym czasie (ok.160) Hegezyp w "Historii Kościoła" (4;22) podawał: "W każdym mieście, w którym zachowano nieprzerwalne następstwo biskupa, życie kościelne odpowiada nauce Prawa, Proroków i Pana".

O nieomylności Kościoła pisał również św. Ireneusz (ur.140): "Z Kościołem bowiem rzymskim musi co do wiary zgadzać się każdy inny kościół, gdyż w Kościele rzymskim wiernie przechowała się tradycja apostolska" ("Adv. haereses" 3.3.7). Kościół I w. pomimo, że nauczał nieomylnie był prawdopodobnie tak samo grzeszny, a zarazem święty jak Kościół dzisiejszy. Św. Jakub pisał do chrześcijan żyjących z nim współcześnie, a zarazem do nas: "Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz (...) żywicie morderczą zazdrość (...) Prowadzicie walki i kłótnie (...) gdyż się nie modlicie (...) źle się modlicie" (Jk 4;1nn.), "Wszyscy bowiem często upadamy" Jk 3;2.

Św.Paweł natomiast ganił Koryntian i nas dzisiaj: "doniesiono mi (...), że zdarzają się między wami spory" (1Kor 1;11), "ciągle (...) jest między wami zawiść i niezgoda" (1Kor 3;3.) Nowy Testament ukazuje wiele podobnych tekstów: 1Kor 6;4-7, 11;17-21, Dz 6;1, 15;37nn., Ga 2;11nn., 2Tes 3;11, 1P 5;2n., Jud 12n.

Pamiętajmy, że każdy z nas będzie odpowiadał za swoje własne czyny indywidualnie: "W tych dniach nie będą już więcej mówić: 'Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby', lecz: 'Każdy umrze za swoje własne grzechy; każdemu kto będzie spożywał cierpkie jagody, zdrętwieją zęby'." (Jr 31;29n. por. 2Kor 5;10. Kościół jest Owczarnią Chrystusa, a On jest jego dobrym Pasterzem (J 10,11n). Jezus umiłował swój Kościół, bo "wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić" (Ef 5,25). Troszczy się o jego duchowe piękno, czyli o świętość, aby był bez skazy, zmarszczki i nieskalany (por. Ef 5.27), by jako oblubienica ozdobiona w klejnoty dla swego męża, Oblubieńca Baranka (Ap 21, 2.9) wszedł na radosne gody w wieczne Jego Królestwo (Ap 19, 8-9). Zło, które jest w Kościele, wśród katolików, wypływa nie z nauki chrześcijańskiej, opartej na słowie Bożym, ale tkwi wewnątrz człowieka, w jego naturze skażonej grzechem (por. Mk 7,21). Kościół jest instytucją bosko-ludzką, jest On święty i jednocześnie grzeszny, bo z grzesznych ludzi się składa, którzy ustawicznie poddają się oczyszczeniu. Kościół wszystko robi, by uświęcić swoich członków. Jeśli ktoś nie skorzysta z jego pomocy i nie chce tkwić w Chrystusie, "zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie" (J 15,6), zostanie odłączony od wspólnoty z Jezusem oraz od wspólnoty z Kościołem. Taki sam skazuje się na potępienie (por. J 15,26). Z Kościołem, jako nowym Izraelem, Bóg zawarł "Nowe Przymierze we Krwi" Jezusa (Łk 22,20), które dokonało się na Golgocie. Przymierze to nigdy nie przeminie, bo sięga poza granice doczesności, a więc znajduje swe wypełnienie w wieczności. Ono nigdy nie mogłoby istnieć bez podmiotu, to jest Kościoła, który od momentu założenia nigdy nie przestał istnieć. I dlatego Kościół pierwszych wieków i Kościół w dzisiejszym świecie jest ten sam.

Słowa "katolicki" czyli "powszechny", nie znajdujemy jeszcze w Nowym Testamencie. Stosuje je po raz pierwszy wobec Kościoła św. Ignacy z Antochii około 110 r. W Liście do Smyrneńczyków (8,2): "Gdzie pojawi się biskup, tam niech będzie wspólnota tak, jak gdzie jest Chrystus Jezus, tam i Kościół powszechny" (gr. "katholikos"). Kościół powszechny przeciwstawiony jest Kościołowi lokalnemu - jak na czele Kościoła lokalnego stoi biskup, tak na czele Powszechnego - Chrystus.

Również "Męczeństwo św.Polikarpa" (ok.156) mówi, że Polikarp (ur.69) "W modlitwie swojej wspomniał (...) też cały Kościół Katolicki" 8;1 także Wstęp, 16;1 i 19;2. Widać więc, że określenie to sięga czasów św. Jana (?100).

Później określenia "Kościół katolicki" użyli: Klemens Aleksandryjski (ur.150) "Stromata" 7;18, Tertulian (ur.155) "Przeciw Marcjonowi" 4, 4;3, Hipolit (ur. przed 170) "Philos" 9;12, św.Cyprian (?258) "O jedności Kościoła Katolickiego" i w wielu "Listach" (np. 44;3) i Firmilian (ok.255) List 75;16.

Przed śmiercią Konstantyna Wielkiego (?337) Kościół Katolicki miał już 35 papieży począwszy od św.Piotra a skończywszy na św. Juliuszu I (?352). Jak przy tej ciągłości władzy biskupiej można twierdzić, że tych papieży nie było, a dopiero Konstantyn Wielki wymyślił Kościół Rzymsko-Katolicki?

Kościół ustanowiony przez Ewangelię Ciałem Chrystusa (Ef 3.6), zrodzony z tego samego chrztu (Ef 4,5), karmiony tym samym chlebem (1Kor 10,17), Kościół zgromadza w jeden lud (Ga 3,28) wszystkie dzieci tego samego Boga i Ojca (Ef 4,6), zaciera różnice pomiędzy ludźmi dokonując pojednania w jednym narodzie Żydów i pogan (Ef 2,14nn),cywilizowanych i barbarzyńców, panów i sług, mężczyzn i kobiet (1Kor 12,13; Kol 3,11; Ga 3,28). Ta jedność jest katolicka i ma na celu wyrównanie i sprowadzenie do jedności wszystkich różnic ludzkich (por. Dz 10,13) po to, aby Kościół mógł się dostosować do wszystkich kultur (1Kor 9,20nn) i objąć cały świat (Mt 28,19). Konstantyn Wielki - kim był ? Dzieciństwo i młodość oraz religijne wychowanie Konstantyna są mało znane. Wiadomo, że jego rodzicami byli Konstancjusz i Helena, oboje poganie, gdy urodził się ok. 285 roku. Konstancjusz, generał legionów, nie mógł zaślubić Heleny, córki oberżysty, bo wyższym oficerom na prowincji zakazano małżeństw z miejscowymi kobietami. Helena została też porzucona, a Konstancjusz zawarł małżeństwo z Teodorą, pasierbicą Maksymiliana Herkuliusza. Możliwe, że matka Konstantyna, kobieta wybitnych zdolności, sama wychowywała go początkowo w religii pogańskiej i kulturze helleńskiej. Chrześcijanką stała się dopiero w 315 r. Ojciec, jeżeli miał jakiś wpływ na religijne ukierunkowanie syna, mógł mu do chrześcijaństwa przekazać życzliwość, którą sam niewątpliwie posiadał, bo inaczej trudno wytłumaczyć, dlaczego jednej ze swych córek dał imię Anastazja, nie spotykane u pogan, a jedynie u chrześcijan i Żydów, druga zaś jego córka, Konstancja, okazała się później chrześcijanką z przekonania.

Pobyt Konstantyna na dworze Dioklecjana w Nikodemii trwał do 305 r., ale nie wiadomo od kiedy. Przeżywał tam prześladowanie miejscowych chrześcijan, a gdy Diolecjan abdykował, zbiegł do ojca na Zachodzie. Obwołany (306) augustem po jego śmierci, stosował nadal praktyczną tolerancję ojca względem chrześcijan, a może już na początku rządów wydał własny edykt tolerancyjny, jak sugeruje Laktancjusz. Jest pewne, że zerwał z oficjalnym kierunkiem religijnym tetrarchii, a przyjął niezwyciężone słońce (Sol inviictus) za swe bóstwo opiekuńcze, czczone we wszystkich częściach cesarstwa, lecz w Galii zwane Apollo. Służąc temu bogu całego państwa, czuł się Konstantyn powołany do decydowania o losach cesarstwa.

Widzenie Konstantyna . Wyprawa przeciw uzurpatorowi Maksencjuszowi, władcy Italii i Afryki, zapoczątkowała drogę Konstantyna do jednowładztwa. Dzięki układowi z Licyniuszem, któremu przyrzekł oddać za żonę przyrodnią siostrę Konstancję, mógł podjąć walkę z Maksencjuszem, uznanym za tyrana, od którego trzeba uwolnić Rzym. Nie nazywano go prześladowcą, bo starał się pozyskać chrześcijan dla siebie, choć był poganinem. Po opanowaniu górnej Italii, Konstantyn stanął pod Rzymem. Zanim doszło do walnej bitwy, cesarz dokonał decydującego zwrotu ku chrześcijaństwu. Świadczą o tym pisarze chrześcijańscy, panegiryści pogańscy i jego postępowanie po zwycięstwie. Według tych świadectw, przyczyną zwrotu było w i d z e n i e K o n s t a n t y n a. Laktancjusz podaje, że cesarz został podczas snu upomniany, by umieścił niebieski znak Boga na sztandarach wojskowych, wtedy wygra bitwę. Euzebiusz pisząc o tym po 25 latach, w szerokiej wersji relacjonuje, że Konstantyn zwrócił się przed bitwą o pomoc do swego bóstwa opiekuńczego, Apollo, lecz z wojskiem zobaczył późnym popołudniem na niebie świetlany znak krzyża na słońcu i wypisane obok słowa w tym znaku zwyciężysz. W nocy zaś ukazał się mu Chrystus z Krzyżem i polecił przyjąć ten znak jako obronę i pomoc w walce. Obaj pisarze zgodnie podają, że cesarz umieścił monogram Chrystusa (greckie litery chi-ro) na sztandarach i przypisał Bożej pomocy swe zwycięstwo (28 X 312) nad przeważającymi wojskami Maksencjusz przy moście mulwijskim, wiodącym do Rzymu. O ile szczegóły opisu wizji mogą budzić dyskusje, to nie można wątpić, że cesarz od tego wydarzenia, za swojego Boga opiekuńczego uznawał Chrystusa, którego monogram zaczął wkrótce nosić na hełmie.

Uznanie przez Konstantyna Boga chrześcijan za sprawę zwycięstwa nie obce było poganom. W Trewirze pogański autor ogłosił panegiryk z okazji zwycięstwa, przypisując je Bogu, którego jednak po imieniu nie nazwał. W opisie zaś triumfalnego wjazdu Konstantyna do Rzymu nie mówi o jego przybyciu na Kapitol ani o złożeniu tam Jupiterowi ofiary, jak nakazywała tradycja. Wiedziano więc, że cesarz zaniechał tej tradycji, bo sukces przypisał nie Jupiterowi, ale innemu Bogu. Senat rzymski, złożony z pogan, uchwalił dla Konstantyna łuk triumfalny za zwycięstwo. Ukończono go w 315 r., umieszczając na płaskorzeźbie postać Konstantyna wprawdzie z atrybutami bóstwa słońca, bo poganie nadal widzieli w nim bóstwo opiekuńcze cesarza i państwa, ale w napisie nie podano imienia tego bóstwa, tylko ogólnie stwierdzono, że zwycięstwo zostało odniesione z boskiego natchnienia (instinctu diwini). Na Forum Romanum powstał kamienny pomnik cesarza z sztandarem, na drzewcu którego był chrześcijański krzyż. Na polecenie cesarza umieszczono napis: Przez ten zbawczy znak, prawdziwy dowód siły, uratowałem i wyzwoliłem wasze miasto z jarzma tyrana i wraz z wolnością przywróciłem senatowi i ludowi rzymskiemu dawną godność i blask.

Przed edyktem mediolańskim. Zanim wydano edykt mediolański, Konstantyn spełniał już akty na korzyść chrześcijan. Miał w tedy biskupa Hozjusza z Kotorby za doradcę w sprawach kościelnych. W 312 r. Napisał do Maksymina Daji, by zaniechał prześladowania, a do Anulliusza, prefekta Afryki, by zwrócił chrześcijanom zagarniętą własność kościelną. Co więcej, przekazał kartagińskiemu biskupowi Cecylianowi dużą sumę pieniędzy, zaznaczając w osobistym liście do niego, że jest to dar dla kapłanów prawowitego i wielce świętego kultu katolickiego. W osobnym piśmie zwolnił nadto kler kartagiński od służb publicznych, aby mógł w pełni oddawać się sprawowaniu kultu. Na uwagę zasługuje podana przez cesarza motywacja tych poczynań: upadek czci Boga wprowadza państwo w niebezpieczeństwa, natomiast jej rozwój przynosi mu szczęście i pomyślność.

Edykt mediolański. Opublikowany dla Wschodu (15 VI 313) przez Lycyniusza, był wynikiem spotkania w lutym obu augustów w Mediolanie, gdzie świętowano małżeństwo Konstancji z Licyniuszem i obradowano nad nową sytuacją w cesarstwie. W sprawach religijnych postanowiono rozszerzyć edykt z 311 r. Augustowie zaznaczyli teraz w n o w y m e d y k c i e, że wszyscy ludzie w cesarstwie, także chrześcijanie, mają posiadać wolność religijną i mogą wyznawać tę religię, która najlepiej odpowiada. Cesarze widzą w tym gwarancję dalszej życzliwości ze strony Najwyższego Bóstwa. Następnie podali w swoim edykcie postanowienia dotyczące chrześcijan, o wiele szczegółowsze, niż w edykcie Galeriusza. Zarządzili więc bezpłatny zwrot świątyń i cmentarzy, obojętnie czy przejęło je państwo, czy osoby prywatne. Własność miała być przekazana Kościołom lokalnym. Pośrednio więc uznano przez to ich zdolność prawną do posiadania własności. Na końcu edyktu wyrażono przekonanie, że przez takie potraktowanie religii chrześcijańskiej, uzyska się Bożą łaskawość, której cesarze doświadczali dotąd w wielu sprawach.

Znaczenie edyktu mediolańskiego polegało na uznaniu prawnego istnienia chrześcijaństwa i włączeniu go do religii, objętych tolerancją w cesarstwie. Podpisali go obaj augustowie, Licyniusz, który trzymał się tego układu w kwestii religijnej, oraz Konstantyn, który starał się dać Kościołowi więcej niż było w edykcie. Konstantyn biskupom dozwolił dokonywać prawnie uznanego wyzwalania niewolników i sądzenia spraw spornych, jeżeli obie strony do nich się zwracały. Zaznaczył przy tym, że co rozstrzygnie się według prawa chrześcijańskiego, ma moc wobec prawa państwowego. Kościoły lokalne upoważnił do przyjmowania zapisów testamentarnych, czego nie otrzymały gminy żydowskie i schizmatyckie. W korespondencji z biskupami w sprawie donatyzmu nazywa ich najdroższymi braćmi i prosi o modlitwę, przez to okazał się mi się nasz Zbawiciel zawsze miłosierny. Chrześcijaninowi powierzył w 323 r. Konsulat, jeden z najwyższych urzędów państwowych. Wcześniej, w 321 r., nakazał w niedzielę, w tym czcigodnym dniu, odpoczynek i wolność od służbowych zajęć w rzemiośle i sądownictwie. Zwalniając ludzi nieżonatych i bezdzietnych od świadczeń na rzecz państwa, przysłużył się rozwojowi ruchu chrześcijańskich ascetów. Wziął w obronę chrześcijańskich konwertytów z żydostwa i zaznaczył przy tej okazji, że tylko religia katolicka jest prawdziwym oddawaniem czci Bogu. Na każdego zaś, kto zmuszałby chrześcijanina do udziału w pogańskim kulcie, nałożył w prawie z 323 r. Karę chłosty lub wysoką grzywnę, używając w nim po raz pierwszy określenia przesąd (superstitio) na religię pogańską. We wcześniejszych zarządzeniach (319 i 320), ograniczył zakres działania religii pogańskiej, przez zakaz uprawiania prywatnie wróżb, pod sankcjami karnymi. Publicznie wyrocznie jeszcze pozostawiono, bo były pod kontrolą państwa, prywatnie usunięto, gdyż służyły propagandzie państwa.

Religijność Konstantyna. Przychylność cesarza do chrześcijaństwa ujawniała się w jego działalności państwowej i religijnej, zastanawia jednak, czy w osobistym życiu był chrześcijaninem. Zarzuca mu się okrutne postępowanie z Licyniuszem, a zwłaszcza z synem Kryspusem i żoną Faustą, których kazał stracić w 326 r. Usprawiedliwiające go relacje źródłowe podają, że zareagował gwałtownie, bo doniesiono mu o niemoralnym związku syna z macochą.

Konstantyn Wielki zachował dawny kult cesarzy, ale jedynie w ceremoniale, jak klękanie, w którym wyrażano jego wybranie przez Boga oraz szczególne stanowisko w świecie i Kościele. Nie widziano w tym nic pogańskiego, później przejęli ten ceremoniał cesarze zachodu i papieże.

Konstantyn przygotował się do śmierci po chrześcijańsku. Budując w Konstantynopolu bazylikę Apostołów, wśród 12 nagrobków dla nich umieścił swój swój grób, by uczestniczyć w modlitwach zanoszonych na ich cześć. Gdy zachorował, wezwał kilku biskupów do Nikodemii i poprosił o chrzest, nosząc po jego przyjęciu białą szatę neofity, bez cesarskiej purpury. Konstantyn został ochrzczony przez Euzebiusza z Nikodemii, który był zwolennikiem arianizmu. Euzebiusz podaje jego słowa po chrzcie: Teraz widzę się prawdziwie szczęśliwym, teraz wiem, że jestem godnym udziału w życiu Bożym.

Działalność Konstantyna w duchu chrześcijańskim po 324 r. Ujawniła się najwidoczniej w zakresie spraw małżeńskich i rodzinnych: utrudnienie rozwodów, zakaz posiadania konkubin, zarządzenie o nierozdzielaniu rodzin niewolników, gdy dokonywano podziału spadku po ich panu. Chrześcijańskim zasadom odpowiadał zakaz walk gladiatorów i kary śmierci przez ukrzyżowanie. Sakralne budownictwo chrześcijańskie zawdzięcza mu znaczną liczbę świątyń, wznoszonych często przy udziale jego matki Heleny, m.in. Bazyliki Grobu Chrystusa w Jerozolimie, Wniebowstąpienia na Górze Oliwnej i Narodzenia P. Jezusa w Betlejem. Szczególnie patronował budownictwu kościelnemu w Rzymie, gdzie wzniesiono bazylikę Zbawiciela, później nazwaną kościołem św. Jana na Lateranie, o kościół św. Piotra i Marcelina z nagrobkiem dla cesarzowej Heleny.

Drogi czytelniku! Czy z tej przedstawionej historii można wyciągnąć wniosek, że historia Kościoła katolickiego rozpoczyna się dopiero od Konstantyna Wielkiego ?





© Wszelkie prawa zastrzeżone 2001-2008

Stowarzyszenie EFFATHA
e-mail: info@effatha.org.pl

Ostatnio aktualizowane: 27.06.2005
Strona istnieje od: 15.10.2001