|
|
Apologetyka
Świadkowie Jehowy fałszują prawdę o pochodzeniu Jezusa Chrystusa
Pytanie o pochodzenie Jezusa Chrystusa było przez 2000 lat istnienia chrześcijaństwa stale aktualne. Różni ludzie dawali na nie odpowiedź. Odpowiedzi te także były różne. Współcześnie także to pytanie stanowi o jedności bądź różnicy w wyznawaniu wiary w osobę Jezusa, a nawet o Jego lekceważeniu i przedstawianiu Go w niewłaściwym świetle. Pragnę przybliżyć czytelnikowi w tym artykule ten sposób ujmowania prawdy o Jezusie, który wskazuje na Jego wielką godność. Ukażę to w zestawieniu ze współczesnymi przeciwnikami Bóstwa Jezusa Chrystusa - świadkami Jehowy. Jako źródło wiedzy o Jezusie będzie mi służyło Pismo Święte, które przecież podaje tylko prawdę i mylić nie może!
Biblia w ten sposób ukazuje życie Jezusa Chrystusa, dzieląc je na trzy okresy:
- Preegzystencja - czyli życie z Ojcem w niebie przed Wcieleniem.
- Wcielenie - czyli życie na ziemi do Wniebowstąpienia.
- Uwielbienie-czyli wyniesienie na prawicę Boga Ojca.
Prawda o pochodzeniu Jezusa zawiera się w preegzystencji. Dlaczego jest to takie ważne? Gdyż sposób pochodzenia wskazuje na status, godność i stanowiska osoby, co w dalszej części postaram się udowodnić.
Nauka Strażnicy
Świadkowie Jehowy w tym punkcie przedstawiają prawdę o pochodzeniu Jezusa Chrystusa w ten sposób:
- Jezus jest pierwszym żyjącym stworzeniem (Prawda was wyswobodzi. 1948, s. 39), co pozwala im wnioskować, że Jezus był stworzony przez Boga Ojca.
- Jezus jest jedynym Synem Bożym zrodzonym bezpośrednio przez Boga (Czy wierzyć w Trójcę Święto?, s. 16), co pozwala im wnioskować, że Jezus był zrodzony przez Boga Ojca.
- Jezus jest jedynym spłodzonym przez Jehowę Synem Bożym (Prawda was wyswobodzi, 1948, s. 39), co pozwala im wnioskować, że Jezus był spłodzonym przez Boga Ojca.
Nauka przedstawiona przez Strażnicę nie daje podstaw do określenia sposobu pochodzenia Jezusa Chrystusa. Znamienna jest także wypowiedź założyciela świadków Jehowy w tej kwestii C.T. Russella: "Stworzenie czy zrodzenie mają prawie jedno i to samo znaczenie w moim umyśle. Spłodzenie jest zapoczątkowaniem życia, a gdy ten zarodek dojdzie do swego uzupełnienia następuje zrodzenie, czyli zupełne osiągnięcie życia" (Pytania i odpowiedzi, 1989, s. 191-192). Ten sposób ukazania prawdy o pochodzeniu Jezusa Chrystusa w żaden sposób nie ułatwia jej zrozumienia, lecz ją rozmydla powodując zniekształcenia czy wręcz fałsz. Według pojęcia oznaczają jedno!
Nie trzeba wielkich analiz by przekonać się, że:
- stworzyć oznacza akt Boga, powołującego do istnienia z niczego coś, co jeszcze nie istnieje,
- zrodzić oznacza wydać na świat kogoś z już istniejącego, np.: matka rodzi dziecko,
- spłodzić oznacza początek życia, np.: w łonie matki.
Zrodzić i spłodzić są pojęciami zbliżonymi da siebie, gdyż odnoszą się do rzeczywistości przekazania życia. Przekazać życie może tylko ten, kto je posiada i w sposób określony przez Boga zgodnie z gatunkiem, np.: człowiek może przekazać życie tylko człowiekowi. Przekazując to życie, przekazuje również posiadaną przez siebie naturę (w wypadku człowieka jest to natura ludzka).
Stworzyć przerasta możliwości człowieka lecz jest to atrybutem Boga, który tylko może powołać do istnienia coś, co jeszcze nie istnieje. jednocześnie nie przekazując mu swojej natury. Czy zatem te trzy określenia oznaczają to samo? Zostawiam to ocenie czytelników.
Pragnę natomiast zatrzymać się nad pojęciem "zrodzić". Otóż Biblia mówi, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, pochodzącym od Boga Ojca przez zrodzenie: "Tyś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził" (Ps 2,7: Hbr l,5), jak również nazywa Go: ,jednorodzonym Synem Boga, który jest w łonie Ojca" (1 1,18). Nigdzie niestety nie mówi o Jego stworzeniu, czy spłodzeniu! Co zatem oznacza akt zrodzenia Syna przez Ojca?Otóż wyraża prawdę o Bóstwie Syna i Jego naturze. Jak zaznaczyłem wyżej, zrodzić oznacza przekazać naturę. Bóg rodząc Syna przekazał Mu swą naturę - Bóstwo, gdyż rodzący się posiada naturę rodzącego. Nie może kobieta urodzić kogoś innego niż człowieka! Podobnie i Bóg nie może zrodzić anioła, człowieka lecz Boga! Dlatego Pismo Święte nazywa Jezusa Jednorodzonym Bogiem! Człowieka natomiast stworzeniem Boga (Rdz 1,27). Dalej fakt zrodzenia daje Synowi prawo do dziedzictwa: "Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce" (J 3,35), jak również: "Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo i w posiadanie Twoje krańce ziemi" (Ps 2,8). Syn zatem jest równy Ojcu, gdyż jest dziedzicem. Więc św. Paweł może spokojnie powiedzieć, ze: "On istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi" (Flp 2,6-7). Czy nie będąc równym Ojcu przysługiwałoby Mu prawo bycia równym Ojcu? W żadnym wypadku! Raczej byłby uzurpatorem! Widać zatem wyraźnie, że Jezus jest Bogiem równym Ojcu, co tekst Pisma Świętego bez wątpliwości potwierdza.
Jeżeli chodzi o przedstawienie osoby Jezusa przez Strażnicę to już na samym początku jest w niej wiele błędów. Należy wnioskować, że skoro w tak ważnej sprawie są one popełniane, to co jest w sprawach mniej istotnych!
Biblia podaje jasno i wyraźnie, w jaki sposób Syn pochodzi od Ojca, a mianowicie przez zrodzenie. Zatem każda inna teoria nie jest biblijna, lecz jest wymysłem czysto ludzkiej fantazji lub wpływu szatana, który jest siewcą kłamstwa. Można zatem śmiało powiedzieć, że nauki głoszone przez Strażnicę odnośnie pochodzenia Jezusa nie są biblijne lecz jest to twór ludzkiej wyobraźni. Nie brakuje też Strażnicy tupetu, by kłosić pod płaszczykiem Pisma Świętego nauki z nim sprzeczne. Zostawiam ocenie czytelników naukę Strażnicy, rzekomo broniącej prawdy biblijnej. Jednak dziwna jest to prawda, jeżeli nie ma potwierdzenia w tekście Pisma Świętego. Jako zakończenie tych rozważań niech posłużą słowa byłego świadka Jehowy, który w ten sposób ocenia naukę Strażnicy: "Teraz, kiedy rozstałem się z zaciemnionymi szkłami okularów "Strażnicy" i czytam Pismo Święte już jako wolny człowiek, odkrywam w Biblii najświętszą prawdę, że Jezus jest współistotny Jahwe!".
al. Mariusz Zabielski
Artykuł pochodzi z czasopisma "EFFATHA-Otwórz się!" nr 5(63)/1997 r.; str.156-158
|
|