Stowarzyszenie Effatha - sekty, zagrożenia wiary, apologetyka
www.effatha.org.pl
Jan Paweł II o sektach



Apologetyka

Wstecz

BÓG JEST SĘDZIA SPRAWIEDLIWYM

Ludzie często traktują Boga jako Sędziego, prezentującego trybunał Sądu Najwyższego. W tej sytuacji uważa się, że człowiek zasiada na ławie oskarżonych, a Bóg wydaje na niego wyrok. Jest to nieprawdziwy obraz. Boży sąd nie polega na wydawaniu wyroku na człowieka, lecz na objawieniu prawdy zawartej w ludzkim sercu. Człowiek dostrzeże kim był i kim jest. To będzie podobnie jak z wizytą u lekarza. Jeśli ktoś twierdzi, że jest zdrowy, a gdy się rozbierze przed lekarzem, okazuje się, że plecy ma pokryte wrzodami, to lekarz nie wydaje na niego wyroku: jesteś chory, tylko stwierdza stan faktyczny. To nie Bóg będzie wydawał wyroki. Bóg jest samą PRAWDą i w tym momencie, gdy zbliżymy się do Niego, sami na siebie wydamy wyrok, odkryjemy prawdę. Jeśli można nawiązać do obrazu sędziego, to bliższy prawdzie byłby obraz sędziego w zawodach sportowych. Sędzia nie karze zawodnika, który został w tyle. Jego zadaniem jest nagrodzić tego, który wygrał, ale równocześnie jest odpowiedzialny za przestrzeganie norm. Karą dla tego, który został w tyle, jest fakt, że przegrał. Sędzia nie wydaje wyroku. Kara jest zawsze w goryczy porażki.

Objawienie Boże mówi nam o trzykrotnym spotkaniu się z Bogiem Sędzią. Pierwsze spotkanie ma miejsce w chwili obecnej [J 12:31a; J 5:24]. Bóg jest Sędzią. On nie "będzie", ale jest. W danym momencie w czasie wykonywania czynu, Bóg jawi się jako Sędzia. Słowo Boże, które poznałam, ono mnie osądza przez sumienie. Do każdego przez sumienie mówi Bóg [Hrb 4:12; Rz 2:15-16].

Drugie spotkanie z Bogiem, Sędzią Sprawiedliwym, będzie miało miejsce, gdy każdy z nas przekroczy próg wieczności i zobaczy w prawdzie całość swego życia.

Trzecie spotkanie będzie miało miejsce u kresu dziejów, kiedy Bóg pomoże nam spojrzeć na całe dzieje ludzkości, odkryć prawdę o historii świata i odkryć nasz udział w tym wielkim dziele.

Bezpośrednio po czynie Bóg przez głos sumienia jawi się jako Sędzia, który nagradza i karze. Nagradza pokojem i radością sumienia. Człowiek, który dokonał czynu zgodnie ze swoim sumieniem, jest dumny z siebie. Pozostał wierny sobie. Być kimś, to znaczy wiele więcej, niż posiadać. I właśnie ten pokój czystego sumienia, to nagroda Boga Sprawiedliwego. Ten pokój czyni serce człowieka szczęśliwym. To on decyduje o wewnętrznym pięknie człowieka.

Jeżeli czyn nie jest zgodny z tym, co podpowiadało sumienie, mamy do czynienia z karą. Tą karą jest niepokój sumienia. Człowiek po złym czynie zostaje wewnętrznie rozdarty, traci na wartości. Sam do siebie ma pretensje i nie tylko do siebie - szuka winnych. Jest świadom tego, że nie tylko nie zyskał, ale wewnątrz wiele stracił. Tortury sumienia należą do najcięższych tortur, jakie są na ziemi. Niekiedy prawo cywilne udaje się przekroczyć bezkarnie, jednak prawa moralnego bezkarnie przekroczyć się nie da. W samym przekroczeniu prawa jest kara, wyrzuty sumienia, niepokój. I to boli. To nie Bóg karze, to nie Bóg torturuje, kara jest zawarta w przekroczeniu prawa.

Jak długo istniejemy na ziemi, tak długo istnieje wielka szansa uspokojenia wyrzutów sumienia, ale trzeba się spotkać z Bogiem, który jako Sędzia Sprawiedliwy występuje w sakramencie pojednania czyli pokuty. Takie spotkanie ze Sprawiedliwym Sędzią celem uspokojenia sumienia zostało przez Boga przewidziane. Chrystus ustanowił trybunał swojej sprawiedliwości w sakramencie pojednania.
Ile razy podchodzimy do konfesjonału, tyle razy podchodzimy do Boga, który w sakramencie przede wszystkim ułaskawia, szafuje swoim miłosierdziem [Dz 13:39]. Człowiek sam dobrowolnie zgłasza się do tego trybunału sprawiedliwości, nikt go nie oskarża, on sam przyznaje się do winy prosząc o ułaskawienie. To pragnienie wyznania grzechu, przedstawienia swojej własnej biedy jest wpisane w naszą naturę. Tak długo grzech spoczywa na sumieniu człowieka i dręczy go niepokojem, dopóki go nie wyzna przed drugim człowiekiem. Do pokoju sumienia nie wystarczy wyznanie grzechu jedynie przed Bogiem, trzeba to uczynić przed drugim człowiekiem.
Dlatego Bóg daje kapłanowi władzę ułaskawienia. Nie tylko wysłuchania, ale i ułaskawienia. Karą zaś przy konfesjonale jest przyznanie się do grzechu. Egoizm się zawsze przed tym broni. To dla nikogo nie jest łatwe. Każdy człowiek wstydzi się swoich złych czynów. Ten wstyd musi przezwyciężyć. I to jest kara, to jest trudne. Co jest nagrodą w sakramencie pokuty? Jest nią pokój sumienia. I ktokolwiek raz w życiu tego doświadczył, wie, że jest to jedna z największych łask jakich można dostąpić na ziemi.
Najpełniejszą jednak nagrodą po spowiedzi świętej jest Komunia Święta, czyli pełne zjednoczenie człowieka z Bogiem, wypełnienie naszego serca Bogiem. Chrystus nikomu nie przynosi potępienia [J 3:17; J 8:15].

W Liście do Rzymian [Rz 2:15-16] czytamy, że poganie mają wypisane Prawo w swoich sercach, a ich sumienie staje się jako świadek, które w myślach na przemian ich oskarża lub uniewinnia. św. Jan Ewangelista pisze [J 3:18-19.21.36], że:

"Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat (...) Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży".

Ludwika Sywula


Artykuł pochodzi z czasopisma "EFFATHA-Otwórz się!" nr 12(36)/1995 r.; str.28-30.




© Wszelkie prawa zastrzeżone 2001-2009

Stowarzyszenie EFFATHA
e-mail: info@effatha.org.pl

Ostatnio aktualizowane: 09.01.2006
Strona istnieje od: 15.10.2001